Zwierzęta, które miałam, które mam i te, które tylko spotkałam. I co się jeszcze nadarzy.
Blog > Komentarze do wpisu

Przyjmujemy do rodziny nowa suczkę - maj 2009

 

W grudniu umarła nam Dadunia no i zrobiło się wolne miejsce.
Zaciekle walczyłam z całą rodziną i tłumaczyłam, że piesek i
trzy koty to na jeden dom całkowicie dosyć, ale sama co i rusz
zaglądałam na stronę schroniska dla zwierząt. No i pewnego
majowego dnia, na stronie schroniska dla zwierząt,  w zakładce
„Dziś trafiłem”, zobaczyłam czarną jak smoła mordę bystro
przyglądającą mi się z zamieszczonego zdjęcia. Było podpisane,
że to roczna zagubiona suczka, a mnie odrazu się dopowiedziało, że
to
moja suczka. Było też napisane, że suczkę będzie można zabrać ze
schroniska po dwóch tygodniach kwarantanny.

Narazie nic nikomu nie mówiłam, jak to się mówi sama biłam się z
myślami, ale im bliższy był koniec kwarantanny, tym bardziej byłam
przekonana, że nie ma odwrotu.
Dwa tygodnie minęły, wczesnym rankiem poszłam kosić ogródkowy trawnik i nagle zostawiłam kosiarkę, przyszłam do domu i powiedziałam mężowi: popatrz, mamy takie świetne warunki, duży ogród, a tam, w schronisku jest  taka biedna,  bezdomna suczka
– chcesz ją zobaczyć?  I pokazałam mu zdjęcie ze schroniska.
Mąż rzucił okiem i zapytał: - to co, jedziemy?

Wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do schroniska. „Ojej, wybrali państwo najbardziej histerycznego pieska, może zdecydujecie się na innego?” - powiedzieli nam w biurze schroniska, ale jak mogliśmy zamienić
naszą suczkę na jakiegoś obcego psa?
 

Kiedy ją nam przypowadzili okazało się, że nie dość, że histeryczna,
to jeszcze uszy, które na zdjęciu sterczały ku górze niezwykle rasowo, w rzeczywistości są absolutnie niezdyscyplinowane i podczas gdy jedno usiłuje czujnie utrzymać się w pionie, drugie nonszalancko zwisa i powiewa.
 

Nic to, przywieźliśmy to to do domu. Obsiedliśmy ją całą rodziną w
kółeczko, spojrzeliśmy w  jej  przebiegłe oczka, popatrzyliśmy na cwany pysk i nadaliśmy jej imię
Wrona. 

Trochę się zamieszania w domu narobiło – Szopek, lekko skonfundowany,
nie wie, czy cieszyć się nową koleżanką, czy raczej się trochę bać.

Koty obrażone, przemykają się pod ścianami. Wrona po schroniskowej niewoli napawa się przestrzenią i fruwa po ogrodzie.Na przemian płacze i wybucha entuzjazmem – rzeczywiście, prawdziwa histeryczka.

Jeszcze dziś czeka ją kąpiel, bo śmierdzi jak stare onuce wyciągnięte z
gnojówki i pierwszy dzień w nowej rodzinie będzie zaliczony. A
potem to już pójdzie...

niedziela, 19 lutego 2012, damakier1

Polecane wpisy

  • Tulipanowiec

    Zadzwonili nasi znajomi – ci od piesulka Kajtusia i od Suni: http://wwwtrembil.blox.pl/2012/05/Piesulek.html http://wwwtrembil.blox.pl/2012/09/O-Suni.ht

  • Suweren

    Już od dłuższego czasu podejrzewałam, że coś jest na rzeczy... A to przyuważyłam w poufnej rozmowie Masię z Wronką, a to widziałam Frania, trzymającego Szopka

  • Masia i Wronka

    Masia i Wronka - powiedział Tatinek, pokazując mi zdjęcie Masi i Wronki w telefonie. Leżały tak spokojnie i tak wyraźna była ich wzajemna ufność, aż się zdumiał

  • zwierzyniec

    Jutro kolejny czwartek, a o poprzednim nic a nic? A jednak nie! Może późno, ale jest o tym co było. A były głównie zwierzaki. Nie żeby Balansowicze za zwierzęta

  • KALENDARZE NA 2017 ROK.

    Kalendarz z kotkami dostałam od Eda. Kalendarz z pieskami kupiłam sobie sama w moich delikatesach. Ten z kotkami będzie wisiał w kuchni, a ten z pieskami w prze