Zwierzęta, które miałam, które mam i te, które tylko spotkałam. I co się jeszcze nadarzy.
Blog > Komentarze do wpisu

Muszę sobie kupić aparat!

Straaasznie długo już z Wronką na prawdziwie dużym spacerze nie byłyśmy i dziś po obiedzie wyruszyłyśmy zaległości nadrabiać. Postanowiłam sprawdzić, co też się dzieje na drodze prowadzącej do psiego wybiegu. Cały park wokół wybiegu i dalej za wybiegiem - przez Las Arkoński aż do jeziora Głębokiego - jest przebudowywany na potrzeby przyszłego Ogrodu Botanicznego. W parku przede wszystkim osuszono bagniste zarośla i dość głębokim korytem z kamiennym dnem poprowadzono rzeczkę, która teraz biegnie przez cały park i lasek, przeciskając się przez pięknie wymurowane tuneliki pod ścieżkami.

Od ostatniego naszego spaceru niewiele się zmieniło, tyle że teren został uporządkowany i wywieziono gałęzie z wycinki krzewów. Było pustawo, chłodno i zanosiło się na deszcz, ale nawet nam się to podobało, bo Wronkę mogłam ze smyczy spuścić i szczęśliwa sobie hasała ile dusza zapragnie. Biegała po rozległych trawnikach ile sił w łapach, wywijała kółka i ósemki, przynosiła mi porozrzucane w trawie patyki do aportowania, a ja szłam powoli wzdłuż sennie płynącej rzeczki i przyglądałam się ptakom, które żerowały na spadzistych jej brzegach. Sporawe, wielkości mniej więcej sroki lub gołębia, szare z rdzawym, wróblowatym wierzchem – jednym słowem – kukułki.

Łaziły po spadzistej skarpie, przeczesywały rosnące zielsko i bardzo były zajęte. Gapiłam się na nie i w myślach prosiłam, by która dzioba nie rozwarła i kukać nie zaczęła. Jak zwykle na leśnym spacerze, ani żadnego portfela ni portmonetki, ani nawet najmniejszego grosika w kieszeni nie miałam, a wiadomo – jak kogo kukułka bez pieniędzy okuka, już mu tylko bieda z nędzą na wieki pisane! Szczęśliwie jednak bez złowróżbnego kukania przejść nam się udało. Doszłyśmy do miejsca, gdzie rzeczka z parku przechodzi w las, przypięłam Wronkę, spojrzałam – a przed nami,
najwyżej ze 20 metrów, sarniak – koziołek się pasie! Najspokojniej w świecie nad rzeczką  trawkę sobie skubie. Stanęłyśmy obie, jak wryte i na koziołka się gapimy – my na niego, a on na nas. Powolusieńku podeszłyśmy jeszcze kilka metrów. Widziałam dokładnie małe różki i czujny wyraz oczu koziołka. Jestem pewna, że gdybym miała aparat, spokojnie dałby się sfotografować, bo długą chwilę stał spokojnie i może nawet właśnie pozował? Ale nie miałam aparatu, nic się nie działo i koziołek zsunął się po skarpie, przeskoczył rzeczkę, wspiął się na drugi brzeg, a tam (przysięgam!) czekała duża sarna i razem nieśpiesznie znikły w zaroślach.

Nie mogłam odżałować, że zdjęć zrobić nie mogłam. Mówił mi mąż nieraz, że przecież mogę aparat na swe wyprawy zabierać. Ale to zaraz bagaż wielki się robi – sam aparat ciężki, do tego obiektywy – no, cała torba do dźwigania. To mi się nie chce. Kupię sobie mały aparacik, taki, żeby do kieszeni móc go schować. Tak postanowiłam i już!

Dotarłyśmy na wybieg. Psów trochę było. Wronka powypijała wodę z cudzych misek, wdrapała się na swój punkt obserwacyjny i rozejrzała po okolicy. Następnie odebrała patyk wielkiemu owczarkowi, a na koniec pokazała, że może nie jest już tak szybka, jak dawniej, ale labrador to jej żaden nie dogoni na pewno.

No i zebrałyśmy się do powrotu. Przez całą drogę kukułki okukiwały nas, jak szalone. W tej sytuacji, mój zakup małego, poręcznego aparatu fotograficznego stanął pod dużym znakiem zapytania.

niedziela, 13 maja 2012, damakier1

Polecane wpisy

  • Lucyna

    Cześć, tu Dorola :) Bardzo długo się zastanawiałam, czy kontynuować pisanie bloga Damy, bo wiem, że część z Was tęskni, chce wiedzieć, co się dzieje ze zwierzam

  • Mamusiu:

    Umrzeć - tego się nie robi kotu. Bo co ma począć kot w pustym mieszkaniu. Wdrapywać się na ściany. Ocierać między meblami. Nic niby tu nie zmienione, a jednak p

  • Zgubiłam marchewkę

     Na blogu Gosianki znalazłam przepis na barszczyk buraczany. Ponoć bardzo pyszny, a przede wszystkim bardzo pomocny w walce z chorobą nowotworową. Już s

Komentarze
2012/05/13 21:35:06
no nigdym nie widziała w okolicach Arkonki ni Głębokiego sarenek czy innych takich.
szkoda wielka, iż aparatu nie miałaś.
bym też chciała zobaczyć rzeczułkę i to, co tam szykują w Szczecinie.
ogród botaniczny ?
no, no.
ja też bym taki mały sobie kupić chciała aparat.

a że przy kukułkach nie jest bezpiecznie bywać bez grosza, to nie wiedziałam o tem.
no ale ja nie wiem też jak kukułki wyglądają.
-
2012/05/14 00:48:18
Tak wyglądaja, jakem opisała: http://www.google.pl/imgres?imgurl=http://lesnictwo.republika.pl/ptaki/zdjecia/kukulka.jpeg&imgrefurl=http://lesnictwo.republika.pl/ptaki/kukulka.html&h=349&w=449&sz=10&tbnid=xp2nl-1xplMrKM:&tbnh=90&tbnw=116&prev=/search%3Fq%3Dkuku%25C5%2582ka%26tbm%3Disch%26tbo%3Du&zoom=1&q=kuku%C5%82ka&docid=W1qzHgnNy3or8M&sa=X&ei=hDmwT5iBLaSg4gT61Y3eCQ&ved=0CHoQ9QEwBQ&dur=5395

I nie daj się okukać!
-
2012/05/14 00:49:35
Ojej, miał tu byc link do zdjęcia kukułki, a jakiś cudak mi wyszedł. Musisz sobie wyguglać.
-
2012/05/14 09:50:53
"W tej sytuacji, mój zakup małego, poręcznego aparatu fotograficznego
stanął pod dużym znakiem zapytania" - nie rozumiem. Kupować koniecznie! :)
-
2012/05/14 10:17:41
No przecież napisałam, że jak kukułka kogoś bez grosza przy duszy okuka, to mu bidę z nędzą wróży. To za co ten aparacik kupię?

Za fotkę bardzo dziękuję - takie właśnie nad rzeczką łaziły.
-
2012/05/14 17:54:59
A ja wiem, że to strachy na Lachy z tą kukułką i groszem - miałaś przecież przy sobie skarb prawdziwy, więc aparatka zawita jak nic!
-
2012/05/16 18:29:34
No pewnie ze kupić! I to jak najszybciej, żeby drugą razą koziołka na próżno pozującego nie zawieść!
-
2012/05/17 15:17:08
Damo, najgorsze jest to, że każdy aparacik wymaga co najmniej odblokowania soczewki i wciśnięcia pstryka. To co najmniej dwie sekundy!
W co lepszych telefonach są dobre aparaty. Miliony piksli!