Zwierzęta, które miałam, które mam i te, które tylko spotkałam. I co się jeszcze nadarzy.
Blog > Komentarze do wpisu

Międzynarodowa Wystawa Psów - Szczecin 2012

Byliśmy w sobotę z Antkiem na wystawie psów. Dawno bardzo nigdzie z nim nie byłam, więc przejęłam się swą rolą i robiłam za najlepszą babcię świata (lody? – proszę bardzo, naleśniki francuskie? - oczywiście! Coś do picia? - wybierz sobie) i w dodatku najmądrzejszą: na każde co to za rasa? odpowiadałam bez pudła i jeszcze dodawałam szerokie objaśnienia.

Ja to poszłam głównie po to, żeby popatrzeć na terriery irlandzkie i powspominać nasza Dadunię, ale irlanda nie było ani jednego. No to łaziliśmy sobie bez ładu i składu i od czasu do czasu pstrykaliśmy jakieś zdjęcie.

Najpierw byliśmy u maluchów.

 Chihuahua – bardzo stara rasa, wywodzi się z Meksyku, z czasów jeszcze sprzed odkrycia Ameryki. W USA zaczęto chihuahua hodować w wieku XIX i szybko trafił do Europy.

Mimo maleńkiego wzrostu, to dzielny i bardzo czujny piesek.

 

Papillon – można go zobaczyć na obrazach Rembrandta i Rubensa. W XVI i XVII był bywalcem dworów królewskich i na arystokratycznych
salonach. Tyle, że uszka miał obwisłe i nazywał się wtedy
phalene (ćma).
Odmiana o stojących, przypominających skrzydła motyla uszkach i nazwa
papillon pojawiła się dopiero pod koniec XIX w.

 

Chiński grzywacz – tak naprawdę wcale nie wiadomo, czy pochodzi z Chin. Za kolebkę grzywacza uważa się też Turcję albo Etiopię.

Charakterystyczna naga skóra jest ciepła, bardzo delikatna i wrażliwa na opalanie. Wcale nie wszystkie są golasami. Te owłosione, choć mniej cenne, nawet mi się podobają.

 

 

Boston terrier – wyhodowany do tradycyjnych w miastach amerykańskich walk psów. Zrobił się bardzo modny w latach dwudziestych ubiegłego wieku. Dodano mu krwi buldożka francuskiego i stopniowo stał się miłym pieskiem do towarzystwa.

 

 

Charcik włoski – miniaturowy charcik wywodzący się od charta egipskiego. Ulubieniec rzymskich patrycjuszy, czemu zawdzięcza nazwę. Nie dość, że filigranowy, to jeszcze często dostaje dreszczy, co podkreśla jego delikatność i kruchość choć w rzeczywistości jest psem sportowym stworzonym do wyścigów.

 

 

Od charcika włoskiego poszliśmy do chartów dużych.

 

Chart rosyjski (borzoj) – ulubiona rasa rosyjskiej arystokracji, prawie zupełnie wytrzebiony podczas rewolucji październikowej. Odtworzony później z pozostałych resztek i importów zagranicznych.

Najpiękniejszy jest w ruchu, a przynajmniej kiedy stoi. Ale było bardzo gorąco i nie dał się namówic do wstania.



 

 

Chart polski – skrupulatne informacje o wydatkach dworu królewskiego na utrzymanie chartów znajdują się  już w kronikach Galla Anonima. Był to pies niezwykle popularny używany do polowań zające, lisy, wilki i
sarny.

Wyginęły prawie całkowicie w czasie II wojny światowej, a ocalałe resztki były tępione i po wojnie ze względu na wykorzystywanie ich do kłusownictwa.

Rasę odtworzono w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Jest teraz psem do towarzystwa dla miłośników rasy. Czasem jako pies sportowy biega w wyścigach.

 

 

Jak charty, to i:

 Ogar polski – zapalony myśliwy. Wiadomo: idzie w las.

 

 

I jeszcze mało u nas znane owczarki:

 

Owczarek staroangielski (bobtail) – wywodzi się ze starych ras psów pasterskich i pełnił funkcję stróża owiec. Obecnie jest psem do towarzystwa. Bardzo lubi dzieci i chętnie się nimi opiekuje, w Ameryce ma nawet przezwisko Nanny-Dog.



 

Border collie – niezwykle inteligentne psy, stworzone do pilnowania stada. Pracując czujnie obserwują stado niemal hipnotyzując je wzrokiem. Przewidują wszelkie możliwe reakcje pilnowanych zwierząt i błyskawicznie reagują na każde ich zachowanie.

Typowy border jest czarny z białymi znaczeniami. Dużo rzadsza jest odmiana o umaszczeniu merle:

 

 

Wokół ringów wystawowych ustawiono też wiele straganów z psią karmą i
różnymi psimi akcesoriami. Kupiłam Wronie piękną pomarańczową obróżkę z odblaskiem i pomarańczową smycz . Ustroiłam ją w domu i co się okazało? - Wronka najładniejsza!

 

 

Informacje o rasach na podstawie: Larousse. Encyklopedia: Pies / Pierre
Rousselet-Blanc. -
BGW, Warszawa 1993

 

 

 

wtorek, 26 czerwca 2012, damakier1

Polecane wpisy

  • Lucyna

    Cześć, tu Dorola :) Bardzo długo się zastanawiałam, czy kontynuować pisanie bloga Damy, bo wiem, że część z Was tęskni, chce wiedzieć, co się dzieje ze zwierzam

  • Mamusiu:

    Umrzeć - tego się nie robi kotu. Bo co ma począć kot w pustym mieszkaniu. Wdrapywać się na ściany. Ocierać między meblami. Nic niby tu nie zmienione, a jednak p

  • Zgubiłam marchewkę

     Na blogu Gosianki znalazłam przepis na barszczyk buraczany. Ponoć bardzo pyszny, a przede wszystkim bardzo pomocny w walce z chorobą nowotworową. Już s

Komentarze
2012/06/27 01:09:03
a te psy to lubią, gdy się je tak wystawia ?
-
2012/06/27 09:42:26
Różnie. Większości jest wszystko jedno, ale są i takie, które rwą się na ring i świetnie się bawią. Są też i nieszczęśliwe, które marzą tylko o tym, żeby się ta awantura jak najszybciej skończyła. Spojrzysz na "państwo" i już wiesz dlaczego jednym psom się to wystawianie podoba, a dla drugich jest udręką.
-
2012/06/27 11:21:33
No masz. Pewnie, że Wrona ładniejsza. I Sunia od Piesunia :)
Wystawy to psi koszmar jest, a jak jeszcze się wie, jakie pozaurodowe względy decydują o medalach...
-
2012/06/27 16:01:13
Aż tak złej opinii o psich wystawach nie mam. Pewnie, tam, gdzie w grę wchodzą pieniądze, zawsze są jakieś wynaturzenia. Tak samo tutaj widzi sie psy masowo dowożone w klatkach i traktowane, jak towar. Ale to są zwykle psy z nastawionych głównie na zysk hodowli kennelowych i w całym swym psim zyciu mają przechlapane bardziej, niz na wystawie. Te wielkie psie hodowle to jest prawdziwe draństwo.
Ale jest tez dużo wystawców, dla których to po rostu dobra zabawa i okazja do pochwalenia się i oni i ich psy mają z tego radość bez względu na ocenę.
A i publiczność ma okazję obejrzeć piękne psy i czegos się o nich nauczyć.
-
2012/06/30 16:48:04
Wronka najszczęśliwsza! :)
-
2012/06/30 22:03:29
To się wie! ;)
Zachwycałyśmy się razem z Wronką nowym ślicznym pomarańczowym ubrankiem, aż tu przyszła jędzulka-Dorolka, spojrzała i zapytała: co to, zatrudniła się Wrona w Miejskim Przedsiębiorstwie Oczyszczania?
-
2012/07/01 10:55:22
MPO to jeszcze nic! Ja wszystko dla kotów zamawiam w sklepie internetowym, bo promocje tam mają, że hoho i ostatnio na wniosek matki adopcyjnej ryżego zamówiłam dla niego smyczkę z obróżką. Na zdjęciu była czarna a po rozpakowaniu okazała się fioletowa w najbardziej biskupim kolorze. Się okazało, że nie doczytałam małymi literkami, że jak się nie wybierze koloru to przysyłają losowo. No i ryży wygląda jak chudy biskup, jeśli tacy istnieją w ogóle :)
-
2012/07/01 14:36:51
No, ale sama widzisz, że jak ryży jest ryży, to mu ubranko czarne chciałaś zafundować. To co dziwnego, że czarnej Wronce ryżą obróżkę i smyczkę kupiłam? I czego ta Dorolka się czepia?
Będzie chadzał Ryży na spacery?
-
2012/07/01 16:29:16
Taki ma zamiar jego matka adopcyjna. Moje rude koty chadzały na smyczkach na dłuższe wyprawy, ale Pingwin wynoszony swego czasu przez młodsze dziecko dostawał histerii i nie chciał się oderwać od podłoża.
Kiedyś rudy olbrzym wówczas mocno nieletni wyrwał się młodej i wraz ze smyczą wgalopował na wysokie drzewo w parku, gdzie zaplątał się w gałązki i zawisł na szelkach wrzeszcząc wniebogłosy. Sytuacja była dość dramatyczna, bo młoda (niespełna pięcioletnia) wyła głośniej od kota, ja byłam w drugim miesiącu ciąży i nie mogłam wleźć na drzewo, a pomoc obcych uniemożliwiał pies (ten z klapniętym uchem), który bronił swojego kota i warczał złowieszczo na każdego potencjalnego ratownika i sprawiał wrażenie jakby go chciał zagryźć, a ogromny był i wyglądał jak wilk z dobranocek. W końcu ktoś się odważył i po podstawionej ławce na sztorc wlazł i zdjął delikwenta. Oj ten rudzielec musiał być krewnym ryżego!

Kilka tygodni temu widziałam coś pięknego - niewielką uliczką szedł sobie starszy pan, w jednej ręce miał torbę z zakupami, a w drugiej trzymał smyczkę, na końcu której szedł wielki kot krówka. Wyglądali dokładnie tak samo jak właściciele psów wracający z niewielkich zakupów w osiedlowym sklepie tylko psem był kot. Piękni byli po prostu obaj,
-
2012/07/01 17:06:03
Generalnie to przerabianie kota na psa wydaje mi się dość szurnięte. Ale od wszystkiego są wyjątki. Może Ryżemu będzie się podobało?
-
2012/07/01 17:41:53
Dość szurnięte w okolicznościach, gdy może taki kot sobie wolno buszować po ogrodzie, ale pomyśl o tych kotach, co to mieszkają na wysokich piętrach i trawy w życiu nie widziały. Wtedy taka niedzielna wycieczka w miejsce gdzie mogą sobie pochodzić po zielonym nawet na smyczce wydaje się być rozwiązaniem jakimś. Natomiast te wszystkie koty, które z upodobaniem chodzą na spacery na smyczy po prostu to lubią. Jak nie lubią to się wbiją w podłoże jak mój Pingwin, ale Pingwin jest typowym domowcem, mimo że znaleziony został na wielkim mrozie w parku.
Gdyby mój poprzedni rudzielec nie biegał wolno to pewnie byłby takim psem smyczowym, bo on po prostu kochał chodzić gdzieś z ludziem. Ileż to razy musiałam nieść drania na rękach ( a ciężki był jak sto pięćdziesiąt), bo się nagle okazywało, że się wybrał ze mną po któreś z dzieci do przedszkola lub szkoły i zorientowałam się, że mi towarzyszy dopiero przy ulicy.
-
2012/07/01 19:43:01
Na pewno łatwo się zorientujecie, czy spacerowanie na smyczy ryżemu do gustu przypadło. Życzę powodzenia :)