Zwierzęta, które miałam, które mam i te, które tylko spotkałam. I co się jeszcze nadarzy.
Blog > Komentarze do wpisu

Komitet powitalny

Wczoraj późno bardzo, już dobrze po tej „nowej” północy, wyszłam zerknąć, czy jaki kot się jeszcze po dworze nie pałęta. Kotów nie było żadnych, ale noc stała za drzwiami taka ciepła i piękna, że wzięłam Szopka, żeby choć do końca ulicy przed snem się przejść. W żadnym z okien nie paliło już się światło, spokój był absolutny i szliśmy sobie powolutku, nasłuchując cichego szelestu liści. Szopek turlał się od krawężnika do krawężnika, zapamiętale obwąchiwał mijane śmietniki i skrupulatnie obsikiwał wszystkie płoty. Doszliśmy do rogu ulicy, postaliśmy chwilę, pogapiliśmy się i zaczęliśmy wracać.

Pierwszego dostrzegliśmy Zimę. Stał w połowie ulicy, przytulony do płotu, całym ciałem ku nam zwrócony, ale łeb wykręcił do tyłu, bo tam spod płotu jakieś ślepia groźnie błyszczały. Na razie nie wiadomo było, czyje.

 

Zimka czeka

 

Podeszliśmy bliżej i Zimka oderwał się od płotu, wyszedł na czoło naszego malutkiego peletonu i maszerował śmiało przodem, biorąc na siebie to złe, co czaiło się pod płotem.

 

Zima prowadzi

 

Ale nie było się czego bać, bo gdy złe wylazło i stanęło na środku drogi, okazało się niczym innym, jak tylko naszym Karolkiem.

 

Karolek

 

No i zebrał się całkiem pokaźny  Komitet Powitalny Szopka Wracającego z Nocnej Wyprawy -  Zima prowadził, z boku po płocie kroczył Karolek, a na placyku z przemówieniami czekał Franio.

Nadziwić się koty nie mogły, co też Szopek o tak późnej porze robi na dworze i dopytywały się, jak mu się nocna wyprawa udała. Szopek chodził dumny jak paw po placyku, łapy nadstawiał do ściskania, siwy ryjek do obwąchiwania i całego siebie do kociego ocierania.

 

Zimek pierwszy

 

Karol na płocie

 

jest i Franio

 

czas do domu

 

A kiedy wreszcie dotarł do furtki, okazało się, że pod lampą siedzi i czeka jeszcze Maszeńka.

 

Maszka też

 

W domu, na ciekawskie  wronie – gdzie byłeś?, gdzie byłeś? - Szopek tylko łapą machnął i rymnął się jak długi na swój materacyk. A kiedy za jakąś chwilę znowu przed dom wyjrzałam, by w końcu koty na noc do domu sprowadzić, jedna Maszka do środka smyrgnęła, a całej reszty ani widać, a ni słychać nigdzie nie było. Zameldowały się dopiero rano na śniadanie.
Najwyraźniej ta noc za piękna była, żeby ją na spanie w domu marnować.

 

 

niedziela, 27 października 2013, damakier1

Polecane wpisy

Komentarze
2013/10/27 18:53:11
Nareszcie udany weekend :)
-
2013/10/27 19:46:59
Wreszcie Szopek miał swoje 5 minut, toż on lata świetlne na spacerze chyba nie był! A z tymi kotami, to ogromnie ciekawe jest gdzie one są jak ich nie ma.
-
2013/10/27 20:04:05
Karolek ma własne latarki w oczach :)
A gdzie Pan Czesio, na łajdactwie?
-
2013/10/27 20:20:49
Ave,
nareszcie udany Twój, mój, Szopka,kotów, czy wszystkich?

Emmo,
a cóż Ty z Szopka takiego męczennika robisz? On na spacer chadza codziennie (no, prawie..).

Dorola twierdzi, że Pan Czesio grzecznie tę noc we własnym łóżku przespał.
-
2013/10/27 20:29:36
No tak, matka zawsze da alibi synkowi :)
-
2013/10/28 01:22:44
No i widzisz, Gropo?
Ale pewnie zanim strudzony Pan Czesio poszedł grzecznie spać, pewnie coś smacznego Szopkowi na regenerację sił po wyprawie przygotował ;)
-
2013/10/28 10:35:18
Bardzo mi się spodobało sprawozdanie z nocnego życia "Pogodnej ferajny".
U mnie zasię tej nocy wichura była taka, że się bałam wynieść wór ze śmieciami na miejsce nań przeznaczone : wyszło mi, że obciążona worem dotrę na ten niby-placyk, ale bez balastu mogę pofrunąć nie wiadomo gdzie zamiast wrócić do domu :( A to ponoć dopiero początek, prawdziwa fala uderzeniowa spodziewana jest dzisiaj po południu.
-
2013/10/28 13:48:32
Co za piękny nocny spacer :-)
I to w takim licznym towarzystwie...
Ciepła ta jesień na razie ...
-
2013/10/28 15:19:55
w takim razie chyba tajne/poufne te spacery Szopka. jestem pilną czytelniczką bloga i dawno już o żadnym jego spacerze nie czytałam.
piękna historia, tej nocy cała ulica była Wasza:)
-
2013/10/28 16:25:23
Poproszę o stały kącik: "Weekendy z Panem Szopkiem................ & co."
-
2013/10/28 17:05:11
Dzień dobry, a może i dobry wieczór. Jak czytałem ten wpis, to mi się skojarzyło opowiadanie grozy pana Sapkowskiego "Muzykanci z Bremy", w którym zwierzęta, osobliwie koty, chroniły ludzi przed potworami z innego wymiaru. Tak i tutaj na Damę wracającą z Szopkiem ze spaceru czeka straż przyboczna, eskortująca do domu. Aż zazdrość bierze, że takich Dama ma ochroniarzy!
-
2013/10/28 21:50:52
A podobno w nocy wszystkie koty są czarne...
-
2013/10/29 12:44:05
Wiecie co ? Ja już chyba z dziesięć razy przeczytałam tę opowiastkę. Od początku do końca i apiać. Co w niej jest takiego szczególnego, że oderwać się od niej nie mogę ? Ten sen nocy letniej tak na mnie wpływa ?
-
2013/10/29 13:15:46
Tajemniczy nastrój, noc, przemykające w tle cienie, Karolek w charakterze Złego. No i happy end. To wciąga. Mnie też. ;)
-
2013/10/29 16:19:03
Bardzo się cieszę, że mi się tak udało tajemniczy nastrój tej nocy przekazać i że Was moja opowiastka wciągnęła :)

Emmo, spacery s Szopkiem nie są tajne, tylko zwyczajnie nie na wszystkich coś ciekawego się dzieje. Podobnie jest z szopkowymi weekendami - tak, że nie mogę prosby spełnic i stałego kącika nie założę, bo nigdy nie wiadomo, kiedy wydarzy się coś, co chciałabym Wam opowiedzieć, ani kiedy uda mi sie zdjęcie warte pokazania.
Ale może przyjemność Wam sprawi przypomnienie dawnego spaceru Szopka?
wwwtrembil.blox.pl/2013/01/Sliczny-piesek.html
-
2013/10/31 19:35:02
Oby wszystkich, ale w szczególności: wreszcie Pan Szopek częściej bywa - w piątek był i w niedzielę takoż :) Na przyszłość proszę lukę sobotnią też zapełniać wiadomo kim ;)