Zwierzęta, które miałam, które mam i te, które tylko spotkałam. I co się jeszcze nadarzy.
Blog > Komentarze do wpisu

Biedny Szopek...

No i na same święta Szopek nam się pochorował. Dopadł go ten sam kaszel, co latem, ale tym razem mocniejszy. Zaczął  pokasływać już w piątek przed świętami, ale w tym przedświątecznym zamęcie zwróciliśmy uwagę dopiero późnym sobotnim popołudniem, kiedy już nieszczęśnik rzęził okropnie. Najgorzej było, kiedy przewracał się na bok, charczał jakby już dusił się na amen, a sterczące nad brzuchem łapki podskakiwały mu rytmicznie, jakby to  jego ostatnie  podrygi były. Całą noc biedak się męczył, ratowałam go ciepłym mlekiem z roztopionym masłem, bo miałam nadzieję, że to mu obolałe gardło posmaruje i jakąś ulgę przyniesie. Pił malutkimi łyczkami i przysypiał na krótko, ale zaraz rozkaszliwał się znowu.

W niedzielę charcholił tak, że aż go chyba od tego kaszlu brzuch bolał, ale jak mu się biedny Kozubku... powiedziało, zaraz ogonkiem wesolutko machał i pokazywał jaki chce być duży. Apetyt też mu dopisywał, specjalnie przygotowaną miękką, łatwą do łykania papkę pochłonął w sekundę i zaraz poszedł wyjeść chrupki z miski Wrony. No to pomyśleliśmy, że skoro apetyt i dobry humor ma, to jakoś tę niedzielę przetrzyma.

W poniedziałek, z samego rana pojechaliśmy do przychodni, a tam   kolejka. Na fotelikach wzdłuż korytarza siedziało sporo ludzi z psami lub kotami, a na środku, w samiutkim przejściu spała rozciągnięta we wszystkie strony suczka  –  rezydentka. Rasy husky, wielgachna, puchata w przepięknym kolorze kawy z dużą porcją śmietanki. Na jej widok Szopek oszalał   –  skrócił się, brzuch wciągnął, uszka nastawił na sztorc, wywijał ogonkiem i z tego wszystkiego rozkaszlał się tak, że wszyscy zawołali głośno: Co mu jest???   i aż pani wetka wyjrzała z gabinetu. Tylko suczka się nie obudziła.

Nie wiem, czy to z powodu tej husky, czy z umęczenia tym kaszlem,  Szopek potworną awanturę w gabinecie urządził. Temperatury sobie zmierzyć nie pozwalał, dotknąć się pani wetce nie dawał, rzucał się z zębami i charcholeniem okrutnym i koniec końców, pierwszy raz w życiu trzeba mu było do badania ryj bandażem okręcić. Temperatury wysokiej nie miał, ale „osłuchanie” nie najlepiej wypadło i wysłała nas pani wetka na rtg -  płuca, serce i tchawicę prześwietlić. Tam Szopcio był już grzeczny, pod aparatem na boczku spokojnie leżał i dość szybko byliśmy z wynikiem z powrotem. Tchawica okazała się w porządku, serce trochę powiększone, a oskrzela paskudne i to one tak mu dokuczają. Dostał lekarstwa, ma siedzieć w domu w cieple i w poniedziałek pokazać się do kontroli.  Kaszel na razie mu nie mija, ale poza tym całkiem dobrze się trzyma i mam nadzieję, że te oskrzela wyleczymy.

 

Z tego wszystkiego, w noc wigilijną nic nie mogłam usłyszeć, co koty mówią, bo Szopek swym kaszlem zagłuszał skuteczniej, niż swego czasu zagłuszano Wolną Europę. Tylko Karolka troszkę podsłuchać mi się udało, bo specjalne zamówienie miałam  –  niewiele zrozumiałam, ale pojedyncze słowa, coś jakby Gropa... Gropa... do mnie dotarły.

 

Ten wpis ilustruję pięknym zdjęciem Szopka, robionym jeszcze latem przez serdeczną moją koleżankę Jałosię. Teraz Szopek przez tę chorobę niezbyt przystojnie wygląda i sfotografować się nie pozwolił.

 

Szopek

czwartek, 26 grudnia 2013, damakier1

Polecane wpisy

Komentarze
2013/12/26 13:26:25
rozchorować się w momencie, kiedy tyle smakowitości do zwierzęcych pyszczków trafia to duży pech. trzymamy kciuki, żeby jak najszybciej się z choroby wylizał!
-
2013/12/26 13:55:34
niechże zdrowieje Mała Puchatość Ta.

czytałam z trwogą, że to coś bardzo poważnego.
oskrzela też poważne, ale przy takiej opiece Szopuś powinien prędko do zdrowia dojść.

-
2013/12/26 14:45:05
dużo zdrowia dla Szopka ! :)
-
2013/12/26 14:56:39
Całusy dla Szopcia, niech szybko wraca do zdrowia.
Jak tylko przeczytałam, że Karolek pamiętał o mnie o północy, to od razu gęba mi się roześmiała od ucha do ucha. Kochany Karolek. :)
-
2013/12/26 20:12:53
Panu Szopku zdrowia pozyczam! Gdyby nie to, zem się własnie niemal spod Szczecina w protiwpołożną przemieściła, zaraz bym z własnoręcznie upędzonym syropkiem sosnowym przyleciała, bo Szopek wygląda na lubiącego słodkości ;)
A co do gadania, Gropo, na pewno inni (sama wiesz którzy) mieli do powiedzenia więcej i składniej, ale wszystko zagłuszyło burczenie obżartego smakołyczkami G. Lola, które Dama w swojej naiwnej dobroci wzięła za jakieś gropowanie ;)
-
2013/12/26 20:25:45
Współczuję i Wam i Szopkowi biednemu. I dużo zdrówka przesyłam. My też mieliśmy nerwowo na świętach, bo nasz kotek Gacuś wymiotował całą noc wigilijną, a potem w ogóle nie chciał jeść. Na szczęście wygląda na to, że mu przeszło, czego i Szopkowi życzę.
-
2013/12/26 20:51:53
Zdrowia dla choruszka;))
Miśka
-
2013/12/26 21:09:52
Jak nic pan Szopek wiosnę poczuł i bez szaliczka biegał,szybkiego powrotu do zdrowia:)
-
2013/12/26 21:11:28
Ciekawe kto miał do powiedzenia więcej niż Karolek? Jakoś nie widzę nikogo takiego. Przecież Karolek nawet wiersze pisze, więc mówi nie tylko prozą, ale i poezją. :)
Damo droga, ja Cię bardzo proszę przypomnij sobie co usłyszałaś o pólnocy, przecież nie burczenie brzucha!
-
2013/12/26 22:17:58
Biedny bez dwóch zdań. Niech nam się szybko wylizuje. :)
-
2013/12/27 12:00:28
Po cichutku trzymamy kciuki, łapki i ogonek - Ave i Jaga...
-
2013/12/27 12:17:29
Ojej, zdrowiaq życzymy mu wszyscy...
Biedny Szopek , akurat na święta...
Mam nadzieję,że już jest zdecydowanie lepiej...
-
2013/12/27 14:18:49
Damo Kochana!
To dobrze, że nie posłuchałaś o czym Twoje zwierzątka mówią, wszak wierzenia powiadają,że kto w wigilię podsłucha mowę zwierząt,ten wkrótce umrze!
Życzę wszystkim zdrowia i wszystkiego najlepszego!!!
quba
-
2013/12/27 17:14:33
Nic o tym nie wiedziałam, że wigilijne gadanie ze zwierzętami tak straszny skutek przynieść może. Ale ja ja codziennie z nimi gadam, to chyba i w Wigilie by mi bezkarnie uszło...?

Za wszystkie życzenia Szopek bardzo dziękuje. Przydadzą sie one bardzo, bo niestety lepiej nie jest. Nie czekałam nawet do poniedziałku, tylko dziś do lekarza poszliśmy. Dostał jeszcze jakiś antybiotyk i zobaczymy, co będzie dalej. Szczęście, że chociaż się nie pogarsza i apetyt i dobry humor wciąż Szopkowi dopisują.
-
2013/12/28 15:08:03
Panie Szopku, hau, hau?
-
2014/01/18 17:50:31
Jak tam uroczy Szopuś się czuje? :)