Zwierzęta, które miałam, które mam i te, które tylko spotkałam. I co się jeszcze nadarzy.
Blog > Komentarze do wpisu

Szopek się naprawił - ciąg dalszy

No, po tych szopciowych wyczynach to już nie było zmiłuj! Późną nocą, tuż przed położeniem się spać, prośbą, groźbą bądź kopniakami wywalaliśmy go do ogrodu, żeby tam zrobił, co ma do zrobienia.

 

Oglądałam kino nocne, w przerwie na reklamy Szopka na dwór wywlokłam, po chwili z powrotem wpuściłam i zasiadłam dalej film oglądać. Szopek wlazł pod stół i zaczął coś tam tak okropnie ciamkać, że oglądać się nie dawało. Zajrzałam, a to Szopek zawzięcie łapkę liże, a podłoga cała we krwi!

Rzuciłam się pod stół, wyciągnęłam go, on wszystkimi czterema łapami wierzga, nic zobaczyć nie mogę – a krew się leje!

 

Przyniosłam bandaże, wodę utlenioną i lupę. Łapkę wodą polałam, Szopka jednym bokiem do fotela przyparłam, z drugiego boku kolanem przycisnęłam, lupę do oka przyłożyłam i szukam, czy jakiego szkła w ranie nie ma. Nic nie widzę, bo krew się leje.

 

Co tu robić? Ja jeszcze chorawa, Dorola nie lepsza, mąż śpi w apogeum grypy , Tatinek w pracy - nawet nie ma kto z Szopkiem na pogotowie pojechać...

 

Zeszła z góry Dorolka z jakimś psikadłem na krwawiące rany. Ułożyłam sobie Szopcia na kolanach łapkami do góry, pomacałam mu łapkę, czy nie piśnie, jak go jakieś tkwiące w ranie szkło kujnie. Nie pisnął, Dorolka psikadłem psiknęła, obwiązałam łapkę bandażem i zdjęłam go z kolan. Szopek przepędził świńskim truchtem przez korytarz, w połowie drogi pacynkę z bandaża zgubił i zostawiał na podłodze wielkie krwawe ślady.

 

A może ten bucik, który kiedyś Wrona nosiła, jak miała rozwaloną łapę? - zapytał mój mąż wchodząc do pokoju, bo go cała ta afera zbudziła. Poszłam szukać bucika.

Mąż ułożył sobie Szopka na kolanach, złapałam chorą łapkę, osuszyłam gazą, polałam wodą utlenioną, popsikałam psikadłem, zrobiłam nową pacynkę i wpakowałam do bucika. Ten bucik taki wielki, że zmieściła się w nim cała łapka i jeszcze grubiutkie udko. Dla pewności nie od razu mąż Szopka z kolan puścił i czekaliśmy w nadziei, że może rana przestanie tak okropnie krwawić.

Kiedy go w końcu na podłodze postawił, Szopek śmignął, jak strzała, bucik z całym pakunkiem zgubił zanim jeszcze dotarł do drzwi i pognał do przedpokoju, na swój materacyk. Ale śladów krwi nigdzie nie zostawił. Umyłam podłogę i siadłam obejrzeć końcówkę filmu. Szopek spokojnie leżał na materacyku i tylko do czasu do czasu lizał sobie chorą łapkę. Odetchnęłam, najwyraźniej można było z weterynarzem poczekać do jutra.

 

Nazajutrz, z samego rana łapkę obejrzałam - krwi ani śladu, nawet żadnej rany nie widać. Przyschło, jak na psie! Ale taką jakąś straszną wizję, że to coś, co Szopka skaleczyło, dalej w ogrodzie siedzi i czyha, w głowie miałam, że postanowiłam przez jakiś czas wyprowadzać go tylko na placyk, pod kontrolą.

 

Wyszliśmy, żadnych śladów z nocnej awantury nie zostało - Szopek sobie spokojnie po placyku popylał, nie kulał i wszystko było w najlepszym porządku.

 

na placyku

 

Przemierzył placyk w tę i z powrotem i potoczył się dalej w ulicę, tam, gdzie śliczna Bellunia mieszka.

 

na ulicy

 

Belluni nie było, ale za to naprzeciwko:

 

nos w nos

 

buzi buzi

 

To Norka, najmłodsza psia panienka na naszej ulicy. Zaledwie pierwszy roczek skończyła, ale Szopek wcale za stary jej się nie wydał – przeciwnie, bardzo jej się spodobał i flirtowali oboje z wielkim zapałem. Aż się pani Norki nad nimi ulitowała i furtkę otworzyła.

 

zaloty

 

Co się Szopek napodskakiwał, naprzysiadał, nasapał i naziapał, tego opisać się nie da. W końcu Norka z panią na spacer powędrowały, a Szopek, bardzo zadowolony, unosząc się leciutko nad ziemią niczym mały poduszkowiec, wrócił do domu. Padł na swój materacyk i z lekko lubieżnym uśmiechem na pysku pogrążył się w słodkiej drzemce.

 

To tak sobie myślę, że skoro zdołał to wszystko przeżyć i ani razu nie zakaszlał, to już śmiało urbi et orbi mogę ogłosić, że się Szopek naprawił!

 

zaloty

 

środa, 18 lutego 2015, damakier1
Tagi: psy

Polecane wpisy

  • Zima w ogrodzie

     Jak to pięknie napisał mistrz Konstanty? - „ A za oknami śnieg. Wron[ a ] na śniegu.”

  • Szopek...

    Wczoraj rano wszystko było, jak zawsze – Szopek przytuptał do sypialni i kazał się wypuścić na sikanie. Dreptał przede mną do drzwi werandy i podskakiwał,

  • Dziś Dzień Kundelka

    Dziś Dzień Kundelka - wszystkim Kundelkom składam najlepsze życzenia, a tym schroniskowym życzę, by znalazły dobre, ciepłe domy na nadchodzącą zimę i na całe ży

  • Niezależność = Wolność ??

    Obserwacja kotów 23.11.2017   Koty - niezależne istoty.   Bycie kotem w duszy jest dobrym podejściem do rzeczywistości. Bynajmniej z zewnątrz. Bo w śr

  • Mowa ciała psa

    Ten temat był poruszany wielokrotnie przez wielu behawiorystów, zoopsychologów, blogerów, Człowiek tak samo jak pies używa mowy ciała robi to mniej lub bardziej

Komentarze
2015/02/18 16:19:38
Znaczy Szopcio wieszczy wiosnę ;)
Rozpuściłaś nas, Damo, ostatnią częstotliwością wpisów, jak zamiklniesz na dłuzej niż 2 dni, będziemy rozczarowani!
Zdrowiejcie wszyscy, żeby mieć siłę na kolejne wpisy i pomysły!
-
2015/02/18 17:13:09
Dopiero w nocy przed zaśnięciem przypomniałam sobie, że Ty przecież masz aż trzy kociaki. Podrap i pogłaskaj je, szczególnie tego rudego.
-
2015/02/18 17:22:44
Danasoch, nie trzy, tylko pięć! :)
-
2015/02/18 17:38:59
Szopulek wcale się nie skaleczył, tylko popełnił morderstwo w ogródku, a Dama zniszczyła dowody zbrodni. :)
-
2015/02/18 19:35:03
Dobry wieczór. Pierwsza myśl: gdzie takich Szopków naprawiają, bo znam paru ludzi, którym by się taki majster przydał?

A druga, po przeczytaniu komentarza szanownej gropy: jest ponoć taka gra towarzyska, że do losowo wybranej osoby spośród znajomych wysyłamy SMSa o treści: "Już po wszystkim. Co zrobić z ciałem?"

Dama by wiedziała, gdyby Szopek takiego wysłał!
-
2015/02/18 20:30:16
Pytanie czy dama przeszukała cały ogród? Bo zdjęcia robione są tylko na placyku. ;)
-
2015/02/18 20:47:42
Byś sobie, Gropo, tak czarno nie żartowała, gdyby Ci Szopek tak, jak mnie biedną łapką pół domu umaćkał.

Quackie, mój cudowny Dyrektorze Techniczny, w sama porę się objawiłeś! Poradź mi, jak ten banerek na szpaltę wstawić mogę?

2.bp.blogspot.com/-GY-yK1IZzEw/VOJqC3rmsHI/AAAAAAAC12A/RBKf0K7yDus/s1600/sk3.gif

Dostałam wskazówki, żeby w ustawienia na szpalcie bocznej wkleić poprostu "adres obrazka albo wersję skróconą: tinyurl.com/pyetruo
Ale jak tak robię, to mi się na szpalcie po prostu te adresy poakazują, a ja obrazek bym chciała i jeszcze, żeby był aktywny!
-
2015/02/18 20:48:25
o matko - przecież "po prostu"!
-
2015/02/18 21:36:36
Poczta poszła, potrzebuję jeszcze 2 szczegółów. M.in. chodzi o to, że podlinkowany obrazek jest duży i czy trzeba go będzie zmniejszyć?
-
2015/02/18 21:41:02
Znaczy uściślę, jeżeli ma być jak zwykle po prawej, to nawet TRZEBA go będzie zmniejszyć, tylko co wtedy z czytelnością?
-
2015/02/18 21:53:12
No dobrze, sprawdziłem, że czytelność wiele nie ucierpi. To jeszcze adres, pod który ma odsyłać, bo jak guglam według hasła na banerze, to nie wiem, dokąd ma się przeklikiwać przez ten baner.
-
2015/02/18 22:05:12
Dyrektorze Techniczny Błyskawiczny! Zależy mi, by był pomniejszony, bo na tej szpalcie mało miejsca. Zaraz pójdę po adres i go tu przyniosę.
-
2015/02/18 22:08:15
-
2015/02/18 22:22:56
No to już poszło pocztom.

-
2015/02/18 22:27:18
Dzięki bardzo :)
-
2015/02/18 22:31:35
Proszę bardzo. Ależ bo nie widzę jeszcze z prawej?
-
2015/02/18 22:34:50
O, już widzę :)
-
Gość: Jałosia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/02/19 00:53:25
No, to hurra i vivat! Szopciowi nieustającego zdrowia! Czego i Państwu się życzyć należy, żeby dla opieki nad ozdrowieńcem siły mieli! Jak miło przeczytać, że Szopek mimo strasznych przygód, dzielnie się trzyma!
-
2015/02/20 07:37:04
No!
-
Gość: Jaskółka, *.adsl.inetia.pl
2015/02/20 11:57:31
Wiem, że horror przeżyliście, ale... no uśmiałam się, bo mi wyobraźnia zagrała. Zwłaszcza, jak przy czytaniu, jak psinkę przyparłaś do fotel i jak Szopek wiał z bandażem czy bucikiem.
-
2015/02/20 13:29:22
Jak już po wszystkiem, to i mnie to śmieszy :)