Zwierzęta, które miałam, które mam i te, które tylko spotkałam. I co się jeszcze nadarzy.
Blog > Komentarze do wpisu

Ten kot

xxx

 

Od razu go poznałam. Takim pięknym czarnym futrem, pręgowanym w misterny wzór, obleczony mógł być tylko ten kot:

 

http://wwwtrembil.blox.pl/2016/04/Obcy.html

 

Był na werandzie i patrzył mi w oczy, gdy ja, z drugiej strony drzwi, przyglądałam się jemu. Bez większej nadziei, że jeszcze tam będzie poszłam po aparat. Był nadal. Nie tylko nie uciekł, ale wskoczył na stolik i zwyczajem naszych kotów zaglądał przez okno do kuchni. Pozwolił się sfotografować po czym zeskoczył ze stolika, zatrzymał się na środku werandy, jeszcze raz spojrzał mi w oczy i ruszył ku schodom. Tam jeszcze raz obejrzał się na pożegnanie i poszedł.

 

xxx

 

Odczekałam chwilkę i wypuściłam Karolka, który przez cały ten czas awanturował się w kuchni, że koniecznie musi wyjść do ogrodu. Wypadł jak ruda strzała, ledwo wyrobił na zakręcie przy schodach i jak szybko wypadł, tak szybko wrócił ze zwisającymi przy uchu wyrwanymi kłakami i całkiem sporą szramą za uchem.

 

To wszystko działo się jeszcze w grudniu tuż po świętach i wtedy też zamierzałam opowiedzieć o tym na blogu. Ale kiedy wrzuciłam do komputera zdjęcia i zaczęłam je przygotowywać, zauważyłam przycięte ucho naszego gościa. Takie przycięte ucho to znak, że to wolno żyjący kot, który został odłowiony i wykastrowany w ramach działalności TOZ.

 

xxx

 

Strasznie głupio mi się zrobiło. Takie ten kot miał piękne futro, taki był dorodny, że do głowy mi nie przyszło, że mógłby potrzebować pomocy. Pewna byłam, że odbywa po prostu wycieczkę krajoznawczą, jakie z pewnością odbywają również nasze koty, a Pan Czesio to już na pewno.

 

Jeszcze raz, już w tym roku, zobaczył go mój mąż przez moment na werandzie. I ja widziałam go raz przy furtce na placyku. Zostawiłam otwarte drzwi i poszłam po trochę kociej karmy, ale gdy wróciłam śladu już po nim nie było.

 

xxx

 

I tak zwlekałam z tym wpisem w nadziei, że może przyjdzie i uda mi się go nakarmić i powiedzieć, że zawsze może wpaść i liczyć na solidny posiłek. Ale choć wyglądam i od strony ogrodu, i od ulicy nie widziałam go już więcej.

Sama siebie usiłując pocieszyć, mówiłam Dorolce – może on rzeczywiście nie jest bezdomny i przychodzi tu tylko na spacer? - a ona, podła, mi na to, że na pewno przeze mnie zamarzł na mrozie. Tak wiem, wiem, że to żartem, ale...

 

xxx

 

 

 

czwartek, 12 stycznia 2017, damakier1
Tagi: koty

Polecane wpisy

  • Co dalej z Escobarem?

     Przepadł gdzieś i długo go nie widziałam. Co dzień sypałam do wystawionej na werandę miseczki suchą karmę, ale sądziłam, że znika ona w przepastnych br

  • Zabiegany Pan Czesio

     Pan Czesio jest kotem pośpiesznym. Kiedy idę wczesnym rankiem do łazienki, mijam śpiącego na zakręcie schodów Karolka. Karolek otwiera oczy, ziewa, prz

  • Już mam dość zimy!

     Zima trudna, zima brudna, zima nudna - żaden bal. Zima ziębi, zima gnębi, ale zimy, zimy żal. Zima mrozi, zima grozi, nie dowozi, w zaspach tkwi. Ale m

  • Mija leniwa niedziela

    Tfu, co ja mówię/piszę? Jaka znowu niedziela? Przecież dziś wtorek. Tyle tylko, że skoro dzień wolny, byliśmy w kościele, to jak najbardziej czujemy się niedzie

  • Koty w Stambule

    „Kedi – sekretne życie kotów” Reż. Ceyda Torun WSTĘP: Koty jak piosenka – są dobre na wszystko O filmie: Jest to film nie tylko

Komentarze
Gość: Dorola, *.play-internet.pl
2017/01/12 13:18:38
Ale jakim żartem?
-
2017/01/12 13:56:49
No, gupim...
-
2017/01/12 14:48:48
Piękne futro ma ten koteczek, pewnie nie zamarzł, zn swoje ścieżki od lat.
Do Ciebie zawitał tylko z wizytą, ale że tu sa inne koty ,
to pewnie nie chce zaglądać...
-
2017/01/12 17:18:16
Wróci, Damo. Załatwił po męsku zaległe rachunki z Lolem, a jak się dobrze namyśli, to wróci jeszcze mu coś dorzucić ;)
-
Gość: Hana, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2017/01/12 19:16:09
A pewnie że wróci! To są takie tam przymiarki. Ja też mam jednego dochodzącego. Wraca co i ras.
-
2017/01/12 19:27:40
Nawet niekoniecznie mi zależy żeby wracał. Niechby tylko jaka wiadomość przysłał, że ma się dobrze.
-
Gość: Hana, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2017/01/12 21:16:46
Musiałabyś zostawić mu coś smacznego na werandzie, co - jak mniemam - mało możliwym jest.
-
2017/01/12 23:33:41
Słusznie mniemasz. Zaraz by to zeżarł któryś z naszych kotów. Albo sroki.