Zwierzęta, które miałam, które mam i te, które tylko spotkałam. I co się jeszcze nadarzy.
Blog > Komentarze do wpisu

Co dalej z Escobarem?



Przepadł gdzieś i długo go nie widziałam. Co dzień sypałam do wystawionej na werandę miseczki suchą karmę, ale sądziłam, że znika ona w przepastnych brzuchach naszych kotów. Aż któregoś dnia weszłam do kuchni, a przez okno zaglądał do środka nie Franio, nie Karolek tylko:

 

xxxx

 

Czmychnął, gdy tylko zbliżyłam się do drzwi, ale za jakiś czas zobaczyłam go znów. Tym razem siedział na murku i w nadzwyczajnym skupieniu patrzył w kierunku schodów.

 

xxxxxxxxxxxx

 

Zerknęłam i ja i dopiero po chwili zauważyłam, co to aż tak bardzo przykuło uwagę Escobara:

 

xxxx

 

Karolka kocham najwięcej i zaraz przez myśl mi przebiegło, że się Escobar na niego rzuci i jeszcze jaką krzywdę mu zrobi. Szybko otworzyłam drzwi i obydwa koty przemknęły przez werandę w przeciwnych kierunkach – jeden śmignął ku schodom i zbiegł do ogrodu, a drugi wpadł do kuchni i dalej, już majestatycznie, pomaszerował ku przyzlewnej półeczce.

 

A potem widywałam Escobara coraz częściej aż stało się to banalne i nie chciało mi się latać po aparat, by uwieczniać jak wsuwa karmę z miseczki lub siedzi na murku. No, ale gdy zobaczyłam go bezczelnie wylegującego się na ławce, którą zarezerwowali do wyłącznego użytku Franio z Karolkiem, to już po aparat poszłam.

 

xxx

 

Pewna byłam, że takiej bezczelności to mu Karolek z Franiem nigdy nie darują, a tu jednego dnia ujrzałam go w najlepszej zgodzie z Franiem, a drugiego – z Karolkiem. Zdjęcie z Karolkiem jest fatalnej jakości i przepraszam, że pokazuję Wam coś tak marnego technicznie. Jednak uznałam, że najważniejsza jest tu jego wartość dokumentalna.

 

xxxx

 

xxx

 

Fotografowałam i fotografowałam Escobarka na werandzie aż on sam uznał, że to staje się nudne i niespodziewanie pokazał mi się na bzie za oknem w sypialni. Poczekał cierpliwie bym poszła po aparat i pięknie pozował w czasie całej sesji.

 

xxx

 

xxx

 

Dopiero na tych zdjęciach zobaczyłam, jaki jest dorodny i tak sobie myślę, że bezdomny kot na samej misce strawy, którą dodatkowo wyżerają nasze koty, taki wypasiony by nie był. Nie wiem, czy przypadkiem nie jest z nim tak, jak z Ciapkiem, psem z mego dzieciństwa? - Miliony lat temu na rynku w miejscu, gdzie teraz stoi społemowski Sam „Pogodno” były ustawione drewniane długie stoły, na których gospodynie z pobliskiego Krzekowa (wtedy pod szczecińskiej wioski, a dziś dzielnicy Szczecina) wykładały produkty ze swych gospodarstw, a same rozsiadały się na stojących przy stołach ławach.

 

W tamtym czasie i samo Pogodno bardziej wioską było niż miejską dzielnicą, samochodów na lekarstwo, cisza i spokój... Toteż psy były puszczane swobodnie i beztrosko włóczyły się po okolicy. Włóczył się i nasz Ciapek i czasami potrafił przepadać nawet na kilka dni.

 

Wysłała mnie raz mama na rynek po pyszną wiejską śmietanę, podeszłam do stołów, a tam pod jednym zwinięty w kłębek śpi nasz Ciapek! A ty co tu robisz??? - a przekupka zza stołu mi na to - Nie krzycz, to taki biedny, bezdomny pies. My go tu wszyscy karmimy śmietanką i twarożkami...

 

xxx

 

 

O tym, skąd wziął się Escobar jest tu:

 

http://wwwtrembil.blox.pl/2017/01/Ten-kot.html

 

I dalej tu:

 

http://wwwtrembil.blox.pl/2017/01/Dalej-o-tym-kocie.html

 

 

 

 

 

 

 

 

 

sobota, 18 marca 2017, damakier1
Tagi: koty

Polecane wpisy

Komentarze
2017/03/19 07:02:06
Ucho ma przycięte ?
To może jest wykastrowany i bezdomniak.
Mój Karolek też tak sobie dobrze radził pod sklepem , jak był bezdomny.
Pozdrawiam wiosennie...
-
Gość: smutas13, 95.215.192.*
2017/03/19 07:36:04
Piękny i coraz bardziej "Wasz". Koty tak jak dzieci, czują życzliwe dusze.
-
2017/03/19 10:23:54
Tak, Krysiu, właśnie z powodu tego przyciętego ucha zaczęłam go dokarmiać uznając, że to bezdomniak. No ale może być tak, że najpierw go wykastrowali i przycięli mu ucho, a później z bezdomnego stał się domny.

Smutas13 - nie wiem jak to będzie, kiedy zrobi się ciepło i my sami zamieszkamy na werandzie. Bo jednak, kiedy otwiera się drzwi werandy, to wieje czym prędzej. No i umyka przed Wronką.
-
2017/03/19 11:35:03
a ten Escobar aby nie w ciąży?
-
2017/03/19 15:14:48
A wiesz, że jak się przyjrzałam jego futerku, to też się zastanowiłam, czy to aby nie kotka? Bo to futerko takie trochę szylkretowe mi się wydaje, a przecież szylkretowe są wyłącznie kotki. Ale w ciąży w żadnym wypadku, przecież obcięte uszko wyraźnie woła, że jest wykastrowany/a.
-
2017/03/19 21:26:31
Piękny Escobar :) U nas dwa takie escobary (całe czarne i napuszone) zaczęły się pojawiać tej wiosny. Obserwują się z naszym Borysem przez okno tarasowe. Borys tez czarny jak noc, wiec może się dziwią swemu odbiciu ;)

Pierwszy raz czytam, że jak kot wykastrowany to ma przycięte uszko! Żaden z moich kocurów tak nie miał.
-
2017/03/19 23:06:45
Jak wszystkie trzy są tak samo czarne i puchate, to ciekawe, czy im się nie myli który jest który?
Tu jest dobrze napisane, czemu kastrowanym kotom wolno żyjącym przycina się uszko:
www.koteria.org.pl/miejskie/znakowanie_uszu.htm
-
2017/03/20 00:07:45
Dobry wieczór.
Kot Escobar jest ujmujący! Dzięki Damo za nową historię i piękne zdjęcia. Szczególnie spodobało mi się to z karolkowym uchem.
Co za ucho, proszę państwa, co za ucho!
Damo, zazdroszczę Ci bzu za oknem sypialni! Pozdrawiam.
-
2017/03/20 16:11:18
Teraz rozumiem to nacinanie ucha. Moje koty były zawsze domowe, dlatego do mnie ta wiedza nie dotarła.

Co do Twojego pytania - w nocy wszystkie koty są czarne i to jest dopiero pole do rozważań ;)
-
2017/03/21 16:49:53
Proszę jak ładnie się zaprzyjaźnia i zadomawia. A Damowe koty trochę się przesunęły i dla wszystkich miejsca wystarczyło. Escobar może w rzeczywistości nie być aż tak wypasionym ale nadrabiać futerkiem.
-
2017/03/22 10:34:29
Mój PT goni koty ze swojego ogrodu, ale bez złości. Ot tak, dla porządku. Mimo to od ponad roku zaczęła bywać u nas czarno-biała kotka. Najpierw myślałam, że to jeszcze podlotek i urośnie, bo to taka mała kuleczka. Nie rośnie, stwierdzono naocznie. Pies się z nią zaprzyjaźnił i nawet czasem się bawią. Śmialiśmy się z Tobiasza, że kotka z piekarni go uwiodła. Potem stwierdziliśmy, że są korzyści, bo uczy go języków obcych - Tobiasz czasem wieczorami mruczy regularnym kocim mrukiem. Któregoś dnia kotka wparowała do piekarni, kiedy akurat kupowałam bagietę. Uświadomiłam pani piekarzowej, że nasze zwierzątka chyba mają się k'sobie - a ta prychnęła śmiechem i uświadomiła z kolei mnie, że to nie kotka, tylko kot. Nazywa się Ariel.
No i co ja mam robić, droga redakcjo ? Nie dość, że mam psa homo z odchyłem międzygatunkowym, to na dodatek czuję się urażona - byłam pewna, że u kotów zawsze potrafię odróżnić płeć z twarzy, sylwetki i chodu. No to już nie jestem pewna. Jak człowiek ma znieść taką ruinę przekonań o sobie samym? Jak żyć? Ja się pytam : jak żyć??????
-
2017/04/18 10:42:14
kotki sa takie fajne
-
2017/05/25 15:30:36
Super kot!