Zwierzęta, które miałam, które mam i te, które tylko spotkałam. I co się jeszcze nadarzy.
Kategorie: Wszystkie | Szczecin
RSS
czwartek, 31 grudnia 2015

 

2016

 

NIECH MOC BĘDZIE Z NAMI!

 

 

 

XX

 

 

XX

 

09:21, damakier1
Link Komentarze (9) »
środa, 23 grudnia 2015

xx

 

 

Gwiazda

 

Świeciła gwiazda na niebie
srebrna i staroświecka.
Świeciła wigilijnie,
każdy ją zna od dziecka.

Zwisały z niej z wysoka
długie, błyszczące promienie,
a każdy promień – to było
jedno świąteczne życzenie.

I przyszli – nie magowie
już trochę podstarzali –
lecz wiejscy kolędnicy,
zwyczajni chłopcy mali.

Chwycili w garść promienie,
trzymając z całej siły.
I teraz w tym rzecz cała,
by się życzenia spełniły.

Leopold Staff

 

 

Tutaj miała być Wrona pod ośnieżoną choinką, ale wyszło tak:

 

xx

 

 

Zdrowych, pogodnych, szczęśliwych i wesołych

Świąt!

 

 

 

02:31, damakier1
Link Komentarze (11) »
sobota, 19 grudnia 2015

Idę pod Orły powiedziałam, wkładając kurtkę. Spacer! Spacer! - zawołała Wronka. Zerwała się na równe łapy, uszy jej się roztrzepotały, ogon rozkręcił, uśmiechała się całym pyskiem i spoglądała zachęcająco to na mnie, to na wiszącą na wieszaku smycz.

Ale ja po smycz nie sięgnęłam i pokręciłam przecząco głową - nie, Wronko, dzisiaj na Jasnych Błoniach ważniejsze niż psie spacery rzeczy się dzieją. Poklepałam ją po łbie i poszłam.

 

xx

 

xx

 

xx

 

xx

 

xx

 

xx

 

xx

 

xx

 

xx

 

xx

 

xx

 

xx

 

 

Lepiej przemilczę, co nagadała mi Wronka, kiedy zobaczyła te zdjęcia:

 

nn

 

xx

 


 


 

 

17:56, damakier1
Link Komentarze (9) »
czwartek, 17 grudnia 2015

Bardzo późno wróciła wczoraj Dorolka z pracy, a zanim do domu weszła, na długo się w naszej sionce, westybulem zwanej, zatrzymała i majdrowała coś przy drzwiach. W końcu zawołała: chodźcie i podziwiajcie!

 

xx

 

Poszliśmy wszyscy podziwiać: na drzwiach zawieszony, siedział sobie w bożenarodzeniowym wianku polarny niedźwiadek, czerwoną kokardką elegancko przyozdobiony. Biała śniegowa chmurka osłaniała go od góry. Usadowił się wygodnie na podściółce z zielonych gałązek, nóżkami beztrosko majtał i rozglądał dookoła czarnymi oczkami.

Po co ja się zresztą rozpisuję? - niedźwiadek jaki jest, każdy widzi...

Popodziwialiśmy i pozachwycaliśmy się wszyscy, powykrzykiwaliśmy różne ochy i achy, a najbardziej zachwycała się Wrona. To przysiadała, to podskakiwała usiłując niedźwiadka dosięgnąć, a gdy poszliśmy już wszyscy szykować się do spania, długo jeszcze siedziała pod zamkniętymi drzwiami z przywieszonym wiankiem.

 

Z samego rana, ledwo zjadła śniadanie, zaraz na dwór wypuścić się kazała. Ale nie, nie - wcale nie do ogrodu, tylko od frontu. Wypuściłam ją, tylko pod płotem siknęła i zaraz wróciła na schody, hycnęła na murek i ani myślała do domu wracać.

 

Siedziała i siedziała, a na każde moje zawołanie - chodź do domu! - tylko łbem kręciła i ani myślała posłuchać. Wyjrzałam po nią raz, drugi i trzeci aż w końcu wkurzyłam się mocno i ostro krzyknęłam: Przyłaź natychmiast!!! Co ty tam w ogóle robisz????!!!

A Wronka mi na to: Nie widzisz??? Pilnuję mojego nowego robala!

 

xx

 

xx

 

xx

 

xx

 

Tagi: psy
16:14, damakier1
Link Komentarze (7) »
środa, 16 grudnia 2015

 

xx

 

Zajrzałam i aż się za głowę złapałam - ostatni wpis z 8. grudnia! Calutki tydzień nie napisałam ani słowa. A przecież i działo się trochę, i pisać miałam ochotę...

 

Chciałam opowiedzieć o tym, jak Pan Czesio przymierzał się do zamieszkania w tym domku, co to najpierw miał być Karolka, a okazał się domkiem przechodnim.

 

xx

 

 

I zamierzałam napisać o Wronce buszującej w liściach,

 

 

xx

 

xx

 

 

a potem jeszcze o dwóch boston terierach, dostojnych dżentelmenach, napotkanych w drodze powrotnej z tego buszującego spaceru

 

 

xx

 

 

Ochotę miałam pozgadywać razem z Wami, co też śni się Karolkowi i Panu Czesiowi

 

 

xx

 

 

No i, najważniejsze, chciałam przypomnieć, że najwyższa już pora lepić wigilijne uszka

 

 

xx

 

 

Ale co z tego, że tyle miałam powodów i chęci do pisania, skoro gdy tylko siadłam przed komputerem:

 

 

xx

 

xx

 

 

Tagi: koty
01:12, damakier1
Link Komentarze (12) »
wtorek, 08 grudnia 2015

Uprzedziła mnie Inka o tym prezencie i czekałam nań wielce podekscytowana, a kiedy dziś paczka dotarła, rozpakowywałam ją niecierpliwie chcąc czym prędzej zobaczyć, co jest w środku. Wyplątałam spore pudełko ze zwojów folii, otworzyłam je i wyłożyłam na biurko kolorowe paczuszki:

 

xx

 

W paczuszkach były własnoręcznie przez Inkę wyhaftowane obrazki i był jeszcze list z objaśnieniem intencji, z jaką haftowała każdy obrazek:

 

Kocie Serce” - dla Antka za wychowanie „tymczasków”

 

 

xx

 

 

Dla mojej ulubienicy Wronki - „Wronki”

Dla Maniusi, Pana Czesia, Karolka, Frania i Zimki - „Wspomnienie z kociego dzieciństwa”

 

 

xx

 

 

Dla Szopka na nibyłapkach - „Szopek”

 

 

xx

 

 

I był jeszcze mały dodatek do mojej kolekcji sów:

 

 

xx

 

 

 

No i jeszcze to, co Inka napisała po pierwsze i po drugie, a ja zachowałam na koniec: „Dama Kier” dla Damy Kier i dla Ertego (czyli dla mojego męża) - „Król Karo”

 

 

xx

 

 

I jeszcze przytoczę z listu Inki fragment, który me łase na pochwały serce napełnił dumą i słodyczą:

 

Małgosiu, te hafciki to moje podziękowanie za Twoje piękne wpisy na blogu i urocze zdjęcia. Twój zwierzyniec zastępuje mi moje zwierzęta, których nie mam u siebie w domu całkiem świadomie jako wieczny włóczykij.

 

Inko, naprawdę jestem wzruszona. Sprawiłaś mi ogromną radość.

 

 

Bardzo Ci dziękujemy -

 

ja, mój mąż, Antek, Wrona, Szopek i wszystkie koty.

 

 

xx

 

 

Tutaj można zobaczyć wyhaftowaną przez Inkę sowę:

 

http://wwwtrembil.blox.pl/2012/11/Przyleciala-do-mnie-sowa.html

 

 

 

 

 

 

01:36, damakier1
Link Komentarze (21) »
sobota, 05 grudnia 2015

Spojrzałam na kalendarz, a to już jutro Mikołajki! I zaraz mi się przypomniała ta historyjka o Antku kiedy był mały... To moja ulubiona historyjka i o tej porze opowiadam ją wszystkim na lewo i prawo i teraz też opowiem. Znacie? - no to posłuchajcie...

 

Kiedy Antek był mały,

pewnego roku, gdzieś tak w początkach grudnia, wydało mu się, że jest już duży i oświadczył, że przestał wierzyć w Mikołaja. Wszystkim dookoła opowiadał, że ten Mikołaj to wielka ściema dla małych dzieci, a on, jako dorosły już się nabrać nie da. I bardzo się złościł, gdy go pytaliśmy, czy już list do Mikołaja w sprawie prezentów napisał. Prychał z irytacją, wzruszał ramionami i mówił, że żadnego listu pisać nie będzie! I rzeczywiście - przyszedł wieczór 5. grudnia, a żadnego listu nigdzie nie było.

Późnym wieczorem, gdy Antek już w łóżku leżał, przyszła Dorolka do jego pokoju i zaczęła - może jednak napiszesz... - Nie! - zawrzasnął Antek i zanurkował z głową pod kołdrę.

To sama napiszę - rzekła Dorolka i siadła przy biurku. Chwilę pisała, a potem powoli zaczęła odczytywać z kartki, co tam zamówione zostało: klocki lego, młotek z Minecrafta...

A gdy tak czytała, kołdra nad Antkiem uniosła się powolutku i dobiegło spod niej cichutkie: - i dopisz, że byłem grzeczny...

 

A to, Najmilsi moi Czytacze, mikołajkowe upominki prosto spod ręki Dorolki:

 

xx

 

xx

 

xx

xx

 

xx

 

xx

 

xx

 

xx

 

xx

 

xx

 

I jeszcze to, żeby nie było, że nie ma żadnego kota:

 

xx

 

 

PS. Będzie dobrze. Przecież  byliśmy grzeczni!

 

17:18, damakier1
Link Komentarze (11) »