Zwierzęta, które miałam, które mam i te, które tylko spotkałam. I co się jeszcze nadarzy.
Kategorie: Wszystkie | Szczecin
RSS
sobota, 31 grudnia 2016

Dawno nie było tak okropnego roku, jak ten Dwa Tysiące Szesnasty! Z kim bym nie rozmawiała, każdy mówi beznadziejny rok... niech już sobie pójdzie!

Działał ten Dwa Tysiące Szesnasty podstępnie i wrednie na wszystkich frontach - mnie osobiście doświadczył chorobą, ojczyznę naszą gnębił dobrą zmianą, a jak się dobrze rozejrzeć to widać, że i na całym świecie swoje zrobił.

No i na dodatek tylu Wspaniałych Ludzi w tym tym roku odeszło...



Jedyna pociecha, że Dwa Tysiące Siedemnasty na pewno będzie lepszy, bo gorszy już być nie może.



xxx

Obrazek z FB – użytkownika Mafalda po polsku



Kochani Czytacze moi!

Życzę Wam by w Nowym Roku polityka nie psuła Wam życia, żebyście zaznali dużo szczęścia, zdrowia i dostatku wśród najbliższych Wam ludzi i zwierząt.




A Waszym zwierzętom życzę by żyło im się jak najlepiej w Waszych dobrych domach, żeby dzisiejszej nocy czuły Waszą troskę i opiekę i nie bały się nic, a nic.



No to przyszła pora na wspomnienie Sylwestrów z Dadunią:

http://wwwtrembil.blox.pl/2012/02/Sylwestry-z-Dadunia-Sylweter-2009.html



Tagi: nowy rok
10:56, damakier1
Link Komentarze (11) »
wtorek, 27 grudnia 2016

Choinka w tym roku odziana była nader skromnie.



xxx

 

 

xxx

 

Na szczęście pod choinką było hojniej.

 

xxx



Od samego wigilijnego rana aż do wieczora Franio trwał na straży.



xxx



Maniusia pomagała:



xxx



A w Święta Franio urządził dyskotekę przy choince.

 

xxx



Tagi: choinka koty
14:12, damakier1
Link Komentarze (7) »
piątek, 23 grudnia 2016

xxx

 

Dobrych Świąt - Wszystkim!!!



A dodatkowe nakrycie na moim wigilijnym stole będzie też dla tych posłów, którzy tegoroczne Święta spędzą w sali plenarnej Sejmu. Na znak mojej solidarności.


xxx

 

 

czwartek, 22 grudnia 2016

Całe życie na Boże Narodzenie robiło się bigos, a na Wielkanoc studzininę. Wiadomo, nie ma to, jak po powrocie z mroźnego spaceru rozgrzać się solidną porcją bigosu, a przy wielkanocnym śniadaniu zakąsić kieliszek zmrożonej wódki kawałkiem studzininy.

Aż tu nagle, rok czy dwa lata temu, przed Bożym Narodzeniem mąż mój świńskich nóżek nakupił i oświadczył, że w święta studzinina być musi. I że zrobi. No i robił.

Ale w tym roku nie dość, że przez moją chorobę mnóstwo obowiązków na niego spadło, to jeszcze głowę miał zaprzątniętą nowym meblem do zrobienia i ciągle po coś do Castoramy musiał jeździć. Wszystko przez Zimę.

Było tak: weszłam tuż nad ranem z sypialni do pokoju, coś spod okna smyrgnęło do przedpokoju, zdążyłam dostrzec, że to Zima i nagle, jak nie huknęło! Jak się z wieży radiowej snop iskier nie posypał! Zamiast przytomnie rzucić się wyciągnąć wtyczkę z gniazda, stałam osłupiała i darłam się Rysiek! Rysiek!, jak jaki głupol. Na szczęście wszystko ucichło i tylko smród spalenizny pozostał.

Poszedł amplituner i odtwarzacz. Oszczędzę Wam przytaczania mowy, jaką wygłosił mój mąż, kiedy wyciągnął spalone sprzęty obficie oblane kocim sikiem.

Na szczęście teraz na Allegro można kupić wszystko, bardzo szybko to, co trzeba się znalazło i paczka przyszła już przedwczoraj. Mojemu mężowi humor się poprawił, porzucił myśl o zabijaniu Zimy i wszystkich kotów i w chwilach wolnych od innych zajęć poświęcił się projektowaniu mebla na wieżę i czarne płyty takiego, że żaden sukinkot naszczać do środka nie zdoła. No i w związku z tym co chwilę jeździ do Castoramy, żeby zgromadzić cały materiał i zacząć budować zaraz, jak drugi dzień świąt się skończy.

Po tej przydługiej dygresji przejdę do adremu. Kiedy się chłopina po jakieś patyczki do Castoramy udał, pomyślałam sobie, ze zrobię mu tę studzininę. Wyciągnęłam z zamrażarki stadko świńskich nóżek, kawał wołowiny, kawał kury, nakroiłam włoszczyzny, wrzuciłam do gara, zalałam wodą i zabrałam się za przyprawianie. Wiadomo, w przyprawianiu cała sztuka i sens gotowania...

Posoliłam, dodałam pieprzu, angielskiego ziela, liści laurowych, czosnku, czosnku i czosnku i sypnęłam łychę słodkiej mielonej papryki. Kiedy mój mąż wrócił wszystko to radośnie pyrkotało w garnku. Nastawiłam ci studzininę - zawołałam - spróbuj, czy dobra...

Podszedł do kuchenki, podniósł pokrywkę i - A to nie barszcz? - zapytał.

Potem się mnie pytał, co mi przyszło do głowy, żeby do studzininy sypać paprykę, a ja się upierałam, że do tej pory zawsze paprykę dodawałam. Choć po prawdzie, to nie jestem pewna, czy kiedykolwiek wcześniej sama tę studzininę gotowałam.

Najważniejsze, że dziś na kolację mój mąż pierwszą michę zdegustował i studzinina okazała się bardzo dobra i jeszcze na dodatek ładna. Bo wiadomo: co czerwone, to ładne.


xxx

 

xxx



PS. Dla Ewy: Części do wieży dostarczono w bardzo ładnym pudle, co natychmiast docenił Pan Czesio.

 

xxx

 

xxx



Tagi: studzinina
23:57, damakier1
Link Komentarze (10) »
sobota, 17 grudnia 2016

Rozglądam się i aż oczom nie wierzę - czyżby już nadchodziła...?

 

xx

 

xx

 

xx

sobota, 10 grudnia 2016

Nie raz i nie dwa zastanawialiśmy się nad nadzwyczajną zdolnością Pana Czesia do pokazywania się w wielu miejscach jednocześnie. Przypadłość ta najdokładniej opisana jest tutaj

http://wwwtrembil.blox.pl/2013/07/Czesio-tu-Czesio-tam.html

ale i wielu innych miejscach znaleźć można rozważania, czy aby na pewno Pan Czesio występuje w zaledwie jednej osobie.


I oto dzisiaj udało mi się naocznie przekonać, że Pan Czesio jest co najmniej podwójny:

 

xx

 

xxx

 

xxx

 

xxx

 

xxx



Tagi: koty
17:35, damakier1
Link Komentarze (10) »