Zwierzęta, które miałam, które mam i te, które tylko spotkałam. I co się jeszcze nadarzy.
Kategorie: Wszystkie | Szczecin
RSS
poniedziałek, 30 marca 2015

Matko, chodź tu ze swoim aparacikiem! - zawołała Dorola z piwnicy i ruszyłam śpiesznie, bo chwilę przedtem dobiegł mnie stamtąd przenikliwy ni to koci miauk, ni to pisk mysi. Się okazało, że piszczała Dorola. Stała pośrodku pralni i wyciągniętym paluchem pokazywała pojemniki z bratkami, przygotowanymi do produkcji wielkanocnych stroików. Na mój widok powiedziała: O, tu!

 

xx

 

O, bardzo sympatyczny - odpowiedziałam.

 

Ropuch powoli i dostojnie gramolił się między bratkami. W przeciwieństwie do Ropuchy z ogrodu, oczy miał szeroko otwarte, a na wargach błąkał mu się jakby cień uśmiechu... A może tylko powtarzał sobie cichutko marmeeeelaaada?

 

xx

 

Dorolka była dość podenerwowana. Myślałam, że się jakaś bryła ziemi do doniczki przylepiła - tłumaczyła mi - zgarnęłam ręką, a to jak mi się nie ruszy...! No, faktycznie - nic dziwnego, że tak ni to mysio, ni to kocio pisnęła.

 

Wróciłyśmy na górę. Ropuch jest w pralni powiedziałam mężowi i zaczęliśmy naradę, co robić. Wynieście go do ogrodu, bo w piwnicy z głodu skona - radził mój mąż. Na dworze zamarznie - martwiła się Dorola, ale zaraz dodała - chyba, żeby go w liście zagrzebać, jak tę Ropuchę... Ale w rezultacie postanowiliśmy go nie ruszać, bo jak sobie do tej pory radził, to niech się dalej wyrabia.

 

Kiedy wróciłyśmy do piwnicy, Ropuch siedział w dołku po wyjętej doniczce. I łypał. Dorola wsunęła pojemnik pod stary stolik stojący pod ścianą i zajęła się bratkami. Teraz pracowała bardzo ostrożnie...

 

Jutro tam zajrzę i jeśli Ropuch nadal będzie pod stolikiem, nazwę go Pafnucy. A kiedy się na dobre ociepli, wyswatam go z tą Ropuchą spod paproci.

A skąd wiadomo, że pod paprociami siedzi Ropucha, a w piwnicy Ropuch? Nie wiadomo.

 

xx

 

*Ropuchy to nie żaby. Tak sobie napisałam.

00:16, damakier1
Link Komentarze (11) »
piątek, 27 marca 2015

Pocieplało i kto żyw wyległ do ogrodu:

 

xx

 

xx

 

xx

 

xx

 

Chwyciłam za grabie i poszłam wygarniać z różnych kątów zeszłoroczne liście. Specjalnie je zostawiłam pozbierane w niewielkie kupy, żeby jeże przez zimę miały się gdzie schować i doczekać wiosny. Największa taka kupa, z suchych liści, gałęzi i poobcinanego jesienią bluszczu, jest za ogrodową kuchnią. W tej to nie tylko jeż, ale i niedźwiedź mógłby przezimować i ruszać jej nie będę do czasu, aż Ustawa nie zacznie jeździć i zabierać bioodpady z ogrodów. Na razie zabrałam się za skarpę pod płotem.

 

xx

 

Powyrywałam zeschnięte paprocie, wsadziłam grabie w stertę liści, a kiedy je odgarnęłam, Ropucha otworzyła jedno oko i powiedziała no co...? ja tu mieszkam... Głupio mi się zrobiło okropnie, rzuciłam się Ropuchę przepraszać i na powrót pod liśćmi zagrzebywać, ale opamiętałam się w porę, pobiegłam do domu po aparat i bardzo delikatnie liście znów rozgarnęłam. Długo musiałam jej szukać. Już myślałam, że uciekła na dobre, ale nie - siedziała tam, gdzie ją pozostawiłam, tylko w ziemię się trochę bardziej zagrzebała.

Nie podobało jej się pozowanie. Łba podnieść do góry nie chciała, oka przymkniętego nie otworzyła i bardzo była zła, kiedy jej cieniutkim patyczkiem zakopaną w ziemi łapkę odgrzebywałam, żeby ją chociaż trochę  było widać. No i nie moja  wina, że za ładnie to na tym zdjęciu nie wyszła.

 

xx

 

A tu Ropucha, na powrót w liściach zagrzebana, śpi i na lepszy czas czeka:

 

xx

 

 

21:56, damakier1
Link Komentarze (18) »
środa, 25 marca 2015
piątek, 20 marca 2015

Tak się dzisiaj wiosennym porządkowaniem ogrodu zajęłam, że nie pamiętałam ani o Wronce, ani o spacerze. Narobiłam się i już mi w głowie nie było żadne spacerowanie jednak Wronka tak mi się zaczęła naprzykrzać, aż w końcu wzięłam smycz i poszłyśmy. Na dworze dobrze już zmierzchało i planowałam, że tylko po pogodnianych uliczkach sobie połazimy i zaraz będziemy wracać. Ale kiedy doszłyśmy do wiaduktu i spojrzałam w dół na pięknie oświetlony park, pomyślałam - a co tam... puszczę suczka, niech sobie troszkę polata - i zeszłyśmy po schodach.

 

xx

 

W parku było dużo ciemniej niż się to z góry wydawało, pusto, tylko gdzieś w oddali ktoś się gdzieś nieraz przemykał i zrobiło mi się troszkę nieswojo. Chwilę się zastanawiałam, czy nie zawrócić czym prędzej, ale Wronka buszowała beztrosko po trawniku, a jej pobłyskująca raźnie obroża dodała mi otuchy i poszłyśmy dalej.

 

xx

 

ww

 

 

Po chwili Wronka gdzieś przepadła, w pobliskich krzakach słychać było jakieś szuranie, a mnie przypomniało się, że podobno w tym parku są dziki i nawet ten sąsiad od psa Leona kiedyś się na nie natknął. Dzik jest dziki, dzik jest zły... * przemknęło mi przez głowę i zaczęłam żałować, że w porę nie zawróciłyśmy. Na szczęście z gęstwiny wesoło błysnęło światełko wroniej obroży i znów wrócił mi spokój.

 

xx

 

Nie na długo. Co prawda po lewej stronie drogi Wrona radośnie migała obróżką, za to po prawej, za wielkim pniem drzewa majaczył w ciemności wielki, ponury kształt:

 

xx

 

Dzik jest dziki, dzik jest zły / dzik ma bardzo ostre kły... tłukło mi się po głowie, jak szalone i strach mnie obleciał nie na żarty, tym bardziej, że Wrona dodała skwapliwie kto zobaczy w lesie dzika / ten na drzewo szybko zmyka i ewakuowała się pośpiesznie.

 

xx

 

Nie były to najmilsze chwile w moim życiu. Stałam jak sparaliżowana, nie oddychałam prawie i długo, długo wpatrywałam się w stojącego naprzeciw mnie dzika, aż rozpoznałam w nim dobroduszny, przyjazny kosz na śmieci...

 

Zawołałam Wronkę, przypięłam jej smycz i zarządziłam zdecydowanie: wracamy!

 

A gdy już dochodziłyśmy do wyjścia, zobaczyłam, że w ogóle nie było się czego bać i mogłyśmy sobie spacerować najspokojniej w świecie, bo sam pan prezydent spoglądał na nas z góry i zapewniał nam i całemu parkowi zgodę i bezpieczeństwo...

 

xx

 

* Dzik jest dziki...  -  oczywiście, że Jan Brzechwa

 

PS  -  23.03.2015:

Specjalnie dla Gata Dziki Kosz Grozy w dzień:

xx

 

Swoją drogą ciekawe, czy to kosz udaje w nocy dzika, czy też dzik udaje kosz za dnia?

 

Tagi: psy
01:03, damakier1
Link Komentarze (29) »
wtorek, 17 marca 2015

xx

 

xx

 

xx

 

xx

 

xx

 

xx

 

xx

 

xx

Tagi: Szczecin
19:56, damakier1
Link Komentarze (14) »
sobota, 14 marca 2015

Dawno nic nie było o Panu Czesiu. No, jak ma być, kiedy Pan Czesio zapracowany okrutnie, ani nie przysiądzie na chwilę, nie pogada i co u niego słychać nie opowie...

 

Zaczęło się, kiedy był remont pokoju Antka. Tak naprawdę, to ten pokój jest bardziej Pana Czesia niż Antka, nic więc dziwnego, że bardzo był Pan Czesio  przejęty. Najpierw wypytał dokładnie, co i jak będzie robione, a później postępu prac pilnował i sprawdzał dokładnie, czy mu Antek jakich ważnych skarbów nie wyrzuca:

 

..

 

xx

 

W naszym domu coś remontowane jest zawsze i ledwo na górze się zakończyło, zabrał się mój mąż do poszerzania przyzlewnej półeczki co zaowocowało kompletną przebudową kuchni i totalnym bałaganem na całym dole. Mały komputerowy pokoik stał się magazynkiem i podrzędnym warsztatem, wszędzie walały się narzędzia i znowu Pan Czesio miał pełne łapy roboty z utrzymaniem jakiego takiego porządku i sprawdzaniem, co, gdzie i którędy...

 

xx

 

xx

 

xx

 

xx

 

 

Akurat jak się awantura z kuchnią skończyła i parter znów stał się normalnym mieszkaniem, na świecie niespodziewanie zrobiła się piękna wiosna i koty z całej ulicy latały jak głupie wte i wewte, ryje darły i pirze sobie z łbów wyrywały. Oczywiście, że nie mógł Pan Czesiulek tak tego pozostawić i znów roboty miał co niemiara z pilnowaniem porządku na placyku.

 

xx

 

xx

 

 

No i na dodatek zaczęły się wiosenne porządki w ogrodzie. Tu już się musiał Czesiulek nauwijać od rana do wieczora - posprawdzać, co na drzewach. Zobaczyć, co w trawie piszczy. Przypilnować, czy Antek prawidłowo gałęzie wiśni przycina. Zajrzeć, co Ustawa ma w środku.

 

xx

 

xx

 

xx

 

xx

 

Teraz już nikt nie dziwi się chyba, że długo nie pisałam nic o Panu Czesiu i długo jeszcze pewnie nie napiszę. Tym bardziej, że poza tymi wszystkimi pracami, jest Pan Czesiulek nieustająco zajęty wchodzeniem i wychodzeniem z piwnicy.

 

xx

 

xx

 

Tagi: koty
20:32, damakier1
Link Komentarze (18) »
poniedziałek, 09 marca 2015

Całą zimę spędziła Maniusia za kubłem na śmieci w dorolkowej kuchni. Nieraz można ją było jeszcze spotkać zwiniętą w kłębuszek w pokoju na kanapie, ale jak tapczan był pusty, na pewniaka siedziała za kubłem na kaloryferze albo obok. Tak minął grudzień i styczeń, a gdy luty doszedł do połowy co raz częściej zaczęłam Maniusię spotykać na dole. Z początku schodziła tylko do końca schodów, posiedziała chwilkę przycupnięta na ostatnim stopniu i wracała na górę. Później zaczęła zaglądać do kuchni, ale też nie na długo - stawała tylko na krótką chwilę w progu, witała się cieniutkim miau, miau... i szła do siebie. Jeszcze później, gdy wypuszczałam rano na dwór koty, Maniusia zaczęła tup, tup, tup... zbiegać szybciutko na dół i razem z nimi pchać się do wyjścia. Raz, gdy się Franek z Karolkiem długo w otwartych drzwiach zastanawiali, który ma iść pierwszy, Maszeńka zzziiuuuut...! - niczym błyskawica przemknęła przez schody i przedpokój i wypadła na dwór. No, kochaniutka, teraz to ci dobrze dupcia zmarznie... - pomyślałam wracając do ciepłego łóżka, ale ulitowałam się, zawróciłam w pół drogi i jeszcze raz drzwi otworzyłam. I całe szczęście, bo Maniusia zzziiuuut...!, jak przedtem wypadła, tak teraz wpadła do środka i co sił w łapach pognała na górę. A ziąb był tego dnia niewąski i już do wieczora nosa zza kubła nie wyściubiła.

 

..

 

Dzisiaj to już chyba najprawdziwsza wiosna przyszła i na świecie nadzwyczajnie pięknie się zrobiło - bezwietrznie, słonecznie i ciepło. A gdy wieczorem wyprowadzałam Szopka na placyk, na murku przy drzwiach zobaczyłam Maszeńkę. Szopek zrobił swój cowieczorny obchód, wracaliśmy, a Maszka ani drgnęła. Chodź do domu, już późno powiedziałam, a ona z rozmarzoną miną, z jakąś taką tęsknotą w głosie wymruczała - jeszcze trochę.... wieczór taki piękny...

 

..

 

..

 

No! Lepszej zapowiedzi wiosny to już chyba nie trzeba?

 

..

 

Tagi: koty wiosna
00:33, damakier1
Link Komentarze (9) »
wtorek, 03 marca 2015

Oto moja zapowiedź wiosny w trzech odsłonach -

 

Odsłona pierwsza: Zima ukrywa się

 

..

 

Odsłona druga: Zima odchodzi

 

..

 

Odsłona trzecia: Tak pięknie kwitnie kliwia

 

..

 

 

Tak wspaniale udało się Frecie Garbo to może i Kudłatemu się poszczęści? Zobaczcie, jaki piękny kudłacz rozpaczliwie szuka domu:

 

..

 

Wszystkiego można dowiedzieć się tu:

 

http://chabry-i-rumianki.blogspot.com/2015/03/byl-i-rudy-ale-zostal-tylko-kudlaty-i.html

 

A tu są jeszcze filmiki:

 

http://chabry-i-rumianki.blogspot.com/2015/03/kudlaty-filmiki_2.html

 

Tagi: koty psy wiosna
17:08, damakier1
Link Komentarze (15) »