Zwierzęta, które miałam, które mam i te, które tylko spotkałam. I co się jeszcze nadarzy.
Kategorie: Wszystkie | Szczecin
RSS
niedziela, 31 maja 2015

zaglądam do ogrodu

tak niewiele do przejścia zostało

parę kroków zaledwie

dwa... trzy... cztery...

przejdę i będę

tam

 

 

xx

13:17, damakier1
Link Komentarze (19) »
wtorek, 26 maja 2015

Wędrowałam jedną ze ślicznych uliczek Pogodna i drogę przebiegł mi kot. Zjawiskowo piękny. Duży, puchaty jak Karolek, a pomalowany w piękne brunatne pręgi na białym tle – jak Franio. Przemknął przez ulicę jak torpeda i przepadł w którymś z przydomowych ogródków. Zwolniłam kroku i szłam, skrupulatnie zaglądając za wszystkie mijane płoty. No i wypatrzyłam:

 

xx

 

Siedział spokojnie, lekko znudzony, pozwolił mi pstrykać zdjęcie za zdjęciem najwyraźniej przyzwyczajony do wszelkich form podziwiania jego urody.

 

Przyszłam do domu, zaraz zdjęcia z aparatu na komputer zgrałam i Pięknego Nieznajomego ustawiłam sobie na tapecie:

 

xx

 

Gdzieś po dwóch dniach zauważyłam, że Karolek jakoś tak bez słowa na przyzlewną półeczkę zagląda, ani mrau, ani miau, ani kukuryku - zje, co tam w miseczce znajdzie i sobie idzie. Nawet pogłaskać się nie da. A jak się nad tym zastanawiać zaczęłam, to mnie olśniło, że nie tylko Karolek naburmuszony chodzi, ale i Franio wcale ze mną gadać chce, Zima obok mnie z odwróconą głową przemyka, Maniusia z wyrzutem w oczy mi patrzy i tylko łebkiem kiwa, a Pan Czesio prycha poirytowany i ostentacyjnie łapką w czoło się puka. Coś tym kotom na mózgi padło - myślałam sobie, ale w miarę, jak czas płynął, coraz bardziej głupio i nieswojo mi się robiło. W końcu złapałam w przedpokoju Pana Czesia: Co jest, Panie Czesiulku? - zapytałam - jakiś bunt koci robicie? Wyrwał mi się z rąk, skoczył na schody, ale biegnąc na górę odwrócił się i rzucił - powiemy ci wieczorem.

 

Wieczorem przyszły wszystkie: Franio, Pan Czesio, Zima, Maszeńka i Karolek. Każde trzymało w ręce fotografię. Wywal tego obcego! - zawołały chórem, a Franio zapytał: Czyż nie wyglądam tu bardziej dostojnie i nobliwie? - i podsunął mi pod nos zdjęcie:

 

xx

 

A ja, czy nie jestem bardziej elegancki? - zapytał Pan Czesio.

 

xx

 

A ja nadzwyczaj romantyczny...? - dodał Zimka.

 

xx

 

Maszeńka popiskiwała tylko - a ja..., a ja..., a ja...? - i wyciągała przed siebie łapkę z fotografią:

 

xx

 

Już sam mój ogon bardziej się od tego przybłędy na tapetę nadaje! - mruknął na koniec Karolek i rzucił mi zdjęcie na biurko:

 

xx

 

A toć waszymi zdjęciami już pół Internetu zapchane!  -  rzekłam na to i następne zdjęcie Pięknego Nieznajomego na tapecie ustawiłam:

 

xx

 

Ciekawe, kto kogo przetrzyma?

 


 

Tagi: koty
22:26, damakier1
Link Komentarze (28) »
sobota, 23 maja 2015

... a Pan Czesio z Ustawy.

 

xx

 

xx

Tagi: koty
13:53, damakier1
Link Komentarze (11) »
środa, 20 maja 2015

xx

 

xx

 

xx

 

xx

17:15, damakier1
Link Komentarze (15) »
sobota, 16 maja 2015

xx

Sufit mi runął na głowę. Zerwałam się i usiadłam na łóżku. Była druga w nocy. Na górze, w pokoju Antka, ktoś przetaczał pociąg po szynach. Budziłam się jeszcze chwilę aż zrozumiałam - to Antek po nocy tkwi przy komputerze i jeździ na komputerowym krześle. No, zwariował chyba!

Poszłam na górę. Dokładnie w chwili, gdy otwierałam drzwi, rozległ się donośny huk, Pan Czesio śmignął obok mnie i zbiegł po schodach.

W ciemnościach, z łóżka Antka, dobiegł mnie jego zaspany głos: - właśnie Czesław zwalił mi klawiaturę...

Włączyłam światło: fotel od komputera wysunięty był na środek pokoju, zwalona klawiatura leżała na podłodze pod biurkiem, Antek siedział w pościeli, smętnie kiwał głową i mamrotał pod nosem ten cholerny Czesiek...!

-  Nie mogłeś go wywalić? - zapytałam.

-  Nie mogłem, bo to ja u niego mieszkam - odpowiedział.

I rzeczywiście!

 

xx

 

xx

 

xx

 

xx

Tagi: koty
17:17, damakier1
Link Komentarze (17) »
czwartek, 14 maja 2015

xx

 

Cały poniedziałek ciężko pracowałam  -  kosiłam, przycinałam, wyrywałam chwasty. Od samego rana do wieczora. 

We wtorek przyszła burza  -  wszystko umyła ulewnym deszczem i dzisiaj ogród wyglądał tak:

 

xx

 

xx

 

xx

 

xx

 

xx

 

xx

 

xx

 

A bzy szaleją:

 

xx

 

xx

 

xx

 

xx

 

To prezent specjalny dla Ewy:

 

xx

 

A to dla Ave:

 

xx

 

Oddzielne wpisy o Szopku i Panu Czesiu będą kiedy Szopek z Panem Czesiem coś wymyślą.

 

Tagi: ogród
01:37, damakier1
Link Komentarze (13) »
czwartek, 07 maja 2015

xx

 

Porządkowałam grób Rodziców, a dookoła trwał zgiełk, rwetes i krzątanina. Już zaraz za bramą, kiedy tylko minęłam białego, kamiennego aniołka, przywitał mnie czarny szpaczek, a teraz w gałęziach nad moją głową ptaki wyśpiewywały najprzeróżniejsze melodie - to zgodnym chórem, to przekrzykując się wymyślnymi solówkami niczym w Ptasim radiu.

 

xx

 

Wybrałam się po wodę i po przeciwnej stronie drogi zobaczyłam sójkę.

 

xx

 

Kocham te ptaki! Ciągle mam nadzieję, że się para sójek zagnieździ w moim ogrodzie, ale choć przysiadają czasami na gruszy, wprowadzić się nie chcą. No to jak tuż przed sobą zobaczyłam w trawie tę piękną sójeczkę, zaraz zaczęłam się czujnie skradać, żeby te cudne, kolorowe piórka sfotografować. Czaiłam się jak jaki Winnetou, aż sójka głową pokręciła, pofrunęła nad studnię, przysiadła i powiedziała - masz, fotografuj!

 

xx

 

Odczekała aż pstryknę i znów przeleciała na drugą stronę drogi. Wylądowała, ustawiła się en face i najwyraźniej pozowała do następnego zdjęcia. Znów pstryknęłam, ale już nie sójka była mi w głowie:

 

xx

 

A za chwilę okazało się, że wiewióreczki są dwie.

 

xx

 

Co też się nie działo! Gonitwy, chowanie się, wyskakiwanie znienacka, prysiudy, hopsy, stawanie słupka i znowu hopsy, prysiudy, wyskakiwanie znienacka, chowanie się i gonitwy...

 

xx

 

xx

 

xx

 

xx

 

xx

 

 

Fotografowałam i fotografowałam, a potem siadłam na ławeczce przy grobie i obserwowałam z daleka to radosne, wiewiórcze hasanie. I przemknęła mi przez głowę myśl taka, że to moja Mama i Tata przyhycnęli tu Stamtąd na chwilę. Aż się sama na tę myśl zaśmiałam, ale zaraz Rodzice przed oczyma mi stanęli i długą chwilę siedziałam na ławeczce, wspominałam i nawet nie zauważyłam, kiedy wiewiórki przepadły gdzieś w zaroślach...

 

xx

 

01:01, damakier1
Link Komentarze (11) »
piątek, 01 maja 2015

xx

 

No i przyszła pora na koszenie. Już od dłuższego czasu się przymierzałam, czekałam tylko żeby Ustawa ostatnie zeszłoroczne liście zabrała, żeby deszcz nie padał no i żeby się trochę cieplej zrobiło. I wczoraj właśnie był taki dzień  -   na pierwsze tegoroczne koszenie wymarzony!

 

xx

 

Kiedyś, dawno temu, wpadła mi w rękę książka o pielęgnacji trawników. Bardzo ciekawa, dużo w niej było o różnych gatunkach traw, o podlewaniu, koszeniu, nawożeniu i odchwaszczaniu - jednym słowem o wszystkim, co trawnikom do szczęścia potrzebne. A rozdział o tym, co zdrowiu i urodzie trawników szkodzi, rozpoczynało zdanie: Najgorsze są suczki!

Jest to najprawdziwsze zdanie, jakie kiedykolwiek w literaturze, tak rodzimej, jak i światowej napisano! Sprawdzało się ono i z Papsiuczką, i z Dadunią, i sprawdza się teraz z Wronką. Nikt: ani wściekle ryjący kret, ani najpodlejsze chwasty z perzem, mleczem i podagrycznikiem razem wziętymi, nie uczyni trawnikowi takiej krzywdy, jak suczka, która kucnie i nasika!

 

Tak prezentuje się nasz trawnik po pierwszym, wiosennym koszeniu:

 

xx

 

 

Tagi: psy trawniki
00:17, damakier1
Link Komentarze (18) »