Zwierzęta, które miałam, które mam i te, które tylko spotkałam. I co się jeszcze nadarzy.
Kategorie: Wszystkie | Szczecin
RSS
sobota, 28 czerwca 2014

Karolek

 

Boże, jak się darł! - Puśćććcieee mnieee...! Pomooocy! Ratuuunkuuu! Niemcy mnie biją...!!!

 

Antek siedział na brzegu wanny, na kolanach, brzuchem do góry ułożonego miał Karolka, jedną ręką, w grubą rękawicę odzianą, trzymał go za łeb, a drugą za kuper.

 

Karolek pojmany

 

 

Łap mu już czym trzymać nie miał i wywijał nimi Karol wściekle, kombinując, jakby tu pazurem trafić Dorolę, która stała nad nim pochylona niczym czapla i maszynką elektryczną celowała w jego skołtuniony brzuch. Czasem mu się udawało i wtedy Dorola zagłuszała jego wrzaski okropnymi przekleństwami, a czasem jej się udawało machające łapy ominąć i dopaść maszynką do jego kudłów. Antek zaciskał wtedy uchwyt ze zdwojoną mocą, a Dorolka w wielkim pośpiechu pracowała maszynką i na podłogę spadał kolejny kołtun.

 

Dorola celuje

 

Trafiła!

 

kawałki Karolka

 

Czegóż w tych kołtunach nie było! A to gałązki jakieś zeszłoroczne, a to piórka ptasie, a to kolec bardzo ostry i twardy, z półtora centymetra długi - taki, że jakby się Karolkowi wbił w ciało, to ho, ho, ho...., co by być mogło!

 

jeszcze trochę...

 

no i koniec..!

 

 

W końcu go puścili. Karolek wystrzelił, jak z katapulty i dał dyla w Kosmos, a ja schyliłam się i pozbierałam z podłogi to, co z niego zostało. Próbowałam zrobić z tego nowego kotka, ale wyszedł mi raczej piesek...

 

zamiast kotka piesek



Tagi: koty
14:14, damakier1
Link Komentarze (21) »
czwartek, 26 czerwca 2014

Maniusia

 



Doprawdy! Nikt by w tej zażywnej, żwawej koteczce dawnej, przemykającej się lękliwie Maszeńki nie poznał. Teraz już nie Masią, a Maniusią-paniusią wszyscy ją nazywają.

Po placyku spaceruje jak po swoim i kotami z przeciwka nic a nic się nie przejmuje. Dzień dobry, dzień dobry... - wita się tylko na prawo i lewo, ale nie przystaje i w puste pogaduszki się nie wdaje, bo z obcymi się nie zadaje. Nasze koty w większej łaskawości ma, noskiem w noski na powitanie je trąca i dalej swoimi sprawami się zajmuje.

Przed ludźmi też już nie ucieka, przeciwnie, gdy się jaki przechodzień zachwyci cóż to za śliczna kotka przed domem siedzi – bardzo zadowolona podziwiać się daje, a jak ma dobry humor, to i pogłaskać się pozwoli.

Toteż, kiedy za kuchennym okienkiem usłyszała Dorola żałosne miauczenie i zobaczyła, że to znowu Maniusia na daszek ganku wylazła, paniki nie było. To już nie te czasy, gdy przerażoną Manię po całym dachu się goniło i nikomu za żadne skarby schwytać się nie dawała. Teraz wystarczyło tylko przez małe kuchenne okienko przepchać Antka, potem Antek pojmaną Maniusię podał Dorolce, później Antka z daszku do kuchni wciągnął Tatinek i już było po akcji!

 

akcja ratunkowa

 

na rączki

 

teraz do Dorolki

 

wciąganie Antka

 

dalej wciąganie Antka

 

 

I wcale mocno Maniusia przy tym Antka nie podrapała.

 

I tylko jedna rana!

 



Tagi: koty
18:27, damakier1
Link Komentarze (17) »
niedziela, 22 czerwca 2014

Świetną historię mam dla ciebie na bloga powiedział Tatinek i zaczął: z pracy wróciłem zmordowany okrutnie i walnąłem się spać. Już, już miał spłynąć na mnie sen, gdy poczułem, że ktoś mnie głaszcze po głowie... - Pomyślałeś, że kobieta? - wtrąciłam skwapliwie, ale Tatinek machnął tylko ręką na mój głupawy żarcik i ciągnął dalej: Ani okiem nie mrugnąłem. Przeczekam, pomyślałem i ani drgnąłem. Ten ktoś nie ustępował. Głaskanie było coraz natarczywsze i mocniejsze aż w końcu intruz objął mocno moją głowę łapskami i systematycznie, raz przy razie, zaczął gryźć mą czaszkę. Poległem – przeniosłem głowę z miękkiej poduszki na materac, a napastliwy ten potwór natychmiast mnie puścił, rozwalił się na zdobytej poduszce i zachrapał. Zasnąłem i ja - zakończył swą opowieść Tatinek.

 

I tak zastała ich Dorola:

 

Aaa kotki dwa...

 


 

 





 

22:06, damakier1
Link Komentarze (27) »
sobota, 21 czerwca 2014

Optymistycznie i radośnie sprawozdawałam wczoraj nasz dzień pokonkursowy, a czyniłam to żeby Karolkowi, Panu Czesiowi i Franiowi jakoś gorycz porażki osłodzić. Bo naprawdę to było tak, jak w komentarzach pisałyście: Owszem - No, nie najgorzej wypadliśmy... albo A co tam, mogło być gorzej... i Przecież i tak każdy widzi, jacy piękni jesteśmy... jeden przez drugiego powtarzali, ale Pan Czesio z miną bardzo niepewną pod ścianami się przemykał, Karolek w ogóle na placyk wyjść nie chciał, bo jak mówił – nie będę przed oczami kotów ulicznych świecił!, a Franio osowiale na poduszce siedział i od niechcenia łapką swój dawny złoty medal gładził...

Aż tu dziś rano niespodziewanie jasna, złota poświata mnie obudziła. Za oknem sypialni ponurym kapuśniakiem mżyło i nie od słońca ten złoty blask bił. Przed moim łóżkiem w jednym rzędzie Karolek z Panem Czesiem i Franiem siedzieli, a każdy z nich w łapach ogromną złotą kule trzymał i z nich to właśnie owa jasność biła.

Kula KarolkaKula Pana czesiaKula Frania


No, myślałam, że śnię! Co to jest???!!! - zakrzyknęłam, a wszyscy trzej, chórem odkrzyknęli: Wstawaj! Idź do komputera! Sama zobacz!

Wstałam, poszłam, zobaczyłam, a tam:

http://forum.gazeta.pl/forum/w,89075,129468686,151593408,KOmunikaT_czterdziesty.html

 

KOmunikaT czterdziesty

trusiaa 21.06.14, 05:59 Odpowiedz

Tytuły Mi(ni)ster Obiektywu dla Kotów Najpiękniejszych, bo Jakie są, Każdy Widzi 
wraz z medalami pt. 
Złota Kula z Dzwoneczkiem w Środku do Wyłącznej Dyspozycji 

 

Wyobrażacie to sobie? Kapituła Najłaskawsza, w osobie Trusii Najsłodszej, dospać nie mogła i o nieprzytomnej godzinie prawie nocnej wstała, żeby naszym kotom nadszarpnięte samopoczucie podeprzeć i radość o poranku im sprawić. To tylko w Forum ze Dworum, które dla tego bloga rodziną jest najlepszą, jest możliwe!

Teraz w naszym domu radość panuje szczera i ogromna. Zwierzaki gromadnie złote kule toczą, po ścianach złote promyki z kul wydobyte biegają, a ukryte w kulach dzwoneczki tę piękną piosenkę wygrywają:

http://www.youtube.com/watch?v=b8Tc6hwM1dc&feature=kp

 

Kapituło w Trójcy Jedyna - dziękujemy!!!



13:42, damakier1
Link Komentarze (10) »
piątek, 20 czerwca 2014

Są już wyniki konkursu w Klubie Kota Jasna 8. Cała chwała i sława przypadła kotom z blogu Naszekociki, które zdobyły trzy zwycięskie miejsca. Oto Zwycięzca Najpierwszy, Albercik:



Albercik z blogu



Więcej o konkursie i jego wynikach można przeczytać tu:

http://klubkotajasna8.blogspot.com/2014/06/oficjalne-wyniki-konkursu-rocznicowego.html?

 

Nasze koty zajęły miejsca w połowie stawki: Karolek - 12., Pan Czesio 13. i Franio - 15., co całą rodziną uznaliśmy za wynik rewelacyjnie nadzwyczajny oraz nadzwyczajnie rewelacyjny. Ucałowaniom, uściskom łap i gratulacjom nie było końca, a ja wystawiłam na przyzlewną półeczkę specjalne przysmaki z okazji.

 

Pan Czesio



Zwycięzcom konkursu serdecznie gratulujemy, wszystkim kotom dziękujemy za wspólną fajną zabawę, a Krysi dziękujemy za trud wniesiony w organizację konkursu.



Franio



Do następnego konkursu!

 

Karolek

 

O rany, bym zapomniała: dziękujemy za wszystkie oddane na nas głosy :)))



17:51, damakier1
Link Komentarze (10) »
wtorek, 17 czerwca 2014

Otworzyłam drzwi werandy i przyszedł Karolek. Jakie tam „przyszedł”... ? - przywlókł się łapa za łapą, łeb miał nisko opuszczony, a ogon ciągnął się za nim niczym półtora nieszczęścia. Zatrzymał się w progu, wskoczył na przyzlewną półeczkę, obwąchał leżący w miseczce kawałek parówki, ugryzł, wypluł i zeskoczył na podłogę.

Po chwili zjawił się Pan Czesio. On, przeciwnie do Karolka, wbiegł żwawym truchcikiem, łbem mocno potrząsał i mełł pod nosem wyrazy gorsze jeszcze, niż minister Sienkiewicz z prezesem Belką razem wzięci. - Gdzie Franio? - burknął i przysiadł obok Karolka. - Ale o co chodzi? - zapytałam, a ich najpierw zatkało z oburzenia, a potem jeden przez drugiego wykrzykiwać zaczęli: O co chodzi??? O co chodzi??? - a kto nas na konkurs wysłał i nijakiego nam wsparcia nie dał???!!! Czy się na jakimś forumie ogłoszenie ukazało? Czy kto się gdzie o nas upomniał? Do głosowania zachęcił? No!!!Byłaś u Jasnej, widziałaś, jak daleko jesteśmy? Wstyd i poruta! Naradę robimy. Gdzie Franek?!



Franio



Franek słodko spał na kanapie czym jeszcze bardziej Pana Czesia z Karolkiem rozsierdził. Popatrzyli złym wzrokiem najpierw na Frania, potem na mnie i poszli na górę. Jeszcze usłyszałam, jak na schodach gadali - no, jasne.... jak Franio sam startował, to reklamę mu robiła, po forach latała, wierszyki pisała to i nic dziwnego, że się teraz Franek sławy syty na kanapie wysypia, a nami nikt się nie przejmuje...! Jak tak, to się lepiej z domu wyprowadźmy tam, gdzie nas naprawdę kochać i dbać o nas będą....

Dalej już nie usłyszałam, ale i to wystarczy, żeby się poważnie sprawą przejąć. Czasu już niewiele zostało i w Was cała nadzieja, żeby do najgorszego nie doszło.

Apeluję: obsiadajcie komputery, myszy w dłoń chwytajcie i klikajcie, klikajcie, klikajcie! To nie przelewki!!!

NR 25., 26. i 27.

 

Karolek



Pan Czesio



A to dla przypomnienia, jak cudnie złoty medal wygląda:


http://wwwtrembil.blox.pl/2012/07/Konkurs-Victoria.html


Jest się o co bić!

 

Sonda do klikania jest tu:

http://klubkotajasna8.blogspot.com/2014/06/gosujemy-konkurs-rocznicowy-2014.html


 



 




 

16:45, damakier1
Link Komentarze (15) »
niedziela, 15 czerwca 2014

Lubię czasami połazić sobie po Pogodnie...

 

pl. Jakuba Wujka

 

ul. Bałuckiego

 

ul. Bajana

 

 

Ale natykam się też i na takie obrazki:


też ul. Bajana

 

ul. Mickiewicza



Wtedy uciekam do ogrodu...

 

jaśmin

 

pnąca róża

 

kocimiętka

 

ogród



13:47, damakier1
Link Komentarze (9) »
piątek, 13 czerwca 2014



Opowiem wam bajkę,

jak Szopek palił fajkę...


albo:



Ten Szopek całkiem, jak Bombi,

ma trąbę lecz na niej nie trąbi,

dlaczego? - nie bądź ciekawy,

to jego prywatne sprawy.


Takie właśnie wierszyki mówię Szopkowi, kiedy przytykam mu do noska ten inhalatorek:



inhalator



Z jednej strony jest wchód na umocowanie aerozolowego pojemnika z lekarstwem, a z drugiej wychód zakończony lejkiem, do którego się wkłada szopkowy ryjek razem z noskiem. W miarę, jak Szopek oddycha, umieszczona w inhalatorze zastawka unosi się i przepuszcza lekarstwo wpsiknięte do inhalatorka. Bardzo się bałam, czy sobie w ogóle pozwoli taką trąbą nos zatkać, ale widać ulgę mu to jakąś przynosi, bo siedzi w miarę spokojnie i specjalnie nie protestuje.

Tutaj fotoreportaż z sesji inhalacyjnej: Szopek się inhaluje, ja trzymam inhalator i szopkowy ryjek, Wronka pełni funkcję niezależnego obserwatora społecznego, a Antek fotoreportażył:

 

Szopek się inhaluje

 

inhalacja

 

Wrona obserwuje

...........................................................................................................................



Przypominam o konkursie na portret kota u Jasnej8, w którym startują Franio, Karolek i Pan Czesio. Wszystkie zgłoszone koty i swych faworytów, którymi zapewne będą Franio, Karolek i Pan Czesio, oglądać można tu:

http://klubkotajasna8.blogspot.com/2014/06/konkursowe-koty-na-konkurs-rocznicowy.html#more

Głosowanie rozpocznie się w poniedziałek, 16.06.2014 r. o godzinie 04:00.

Już można zacząć się przygotowywać.



18:55, damakier1
Link Komentarze (16) »
środa, 11 czerwca 2014

Gdyby nie Orka, w ogóle bym przegapiła - dopiero ten komentarz postawił mnie na nogi:

orka62

2014/06/11 21:37:10

Damo!!!U Jasnej jest konkurs na koci portret a Ty śpisz a przeca Franuś jest taaaaki piękny:)

 

No więc poleciałam w te pędy do Jasnej i rzeczywiście jest:

 

banerek

 

http://www.klubkotajasna8.blogspot.com/2014/06/konkurs-rocznicowy-2014.html



Że zdjęcie Frania do konkursu wystawimy było pewne, bo nie po to mi Orka o konkursie napisała, żeby Franio nie wystartował.

O, matko jedyna, ile ten Franio ma zdjęć narobionych! I na poważnie, i na wesoło, i w śniegu, i w kwiatkach, na stojąco, siedząco i leżąco... Może to, a może to, Franusiu? - pytałam, a Franio tylko głową kręcił i - Mhm! To nie! - mówił. Aż w końcu oko mu błysnęło, wąs się nastroszył i skwapliwie głową kiwnął: To!

Trochę ono bożonarodzeniowe, ale chce tak Franio, to niech ma:


portret Frania



Tam u Jasnej na blogu napisane jest, że to konkurs na portret jednego kota, ale wiecie, co się działo, jak się Pan Czesio z Karolkiem dowiedzieli, że Franio znowu w konkursie startuje? No to nie było wyjścia - powiedziałam no dobra, przynieście zdjęcia, zobaczymy, co Krysia na to powie.

To zdjęcie Karolka, na którym Karolek bardziej barylasty niż karolkowaty mi się wydaje, robił mój mąż:



portret Karolka



A ten portret Pana Czesia jest dziełem Dorolki:

 

portret Pana Czesia



Zajrzyjcie do bloga Jasnej, kibicujcie, głosujcie i bawcie się dobrze!




niedziela, 08 czerwca 2014

Zobacz...! - dramatycznie wyszeptała Dorola i wyciągniętym palcem wskazała na krzew kwitnącego ognika. Po samym środku dorodnej, białej kiści spacerował ska-ra-be-usz!!! Lśnił mu w słońcu pięknie błyszczący pancerzyk i mienił się przeróżnym odcieniami soczystej zieleni.

Po prostu oniemiałam: w moim własnym ogrodzie, jak gdyby nigdy nic, skarabeusz bezczelnie sobie po ogniku spaceruje! Pilnuj go! przykazałam Dorolce i po aparat do domu pognałam. Ale uprzytomniłam sobie po drodze, że na takie coś to lepszego obiektywu i fotografa trzeba, więc mojego męża do ogrodu sprowadziłam. Dorolka pilnowała bardzo dobrze, żuk trwał na ogniku tak, jak go pozostawiłam a mąż mój wziął się do fotografowania z wielkim i zapałem i przejęciem, bo to nie jest rzecz zwyczajna skarabeusza fotografować.


skarabeusz?



A jak dobrze poszperałam w internecie, dowiedziałam się, że mój skarabeusz to najprawdopodobniej była kruszczyca złotawka.

 

kruszczyca złotawka



 
1 , 2