Zwierzęta, które miałam, które mam i te, które tylko spotkałam. I co się jeszcze nadarzy.
Kategorie: Wszystkie | Szczecin
RSS
czwartek, 26 lipca 2012

No i dzisiaj już finał
ostateczny konkursu – dostaliśmy paczkę z nagrodą:

 

 

Nagroda piękna, okazała –
wszyscy jesteśmy bardzo ucieszeni. Plecak uroczyście przekazałam
Antkowi, czekoladki pożarliśmy za zdrowie Organizatorki Konkursu i
wszystkich Uczestników i poszłam szukać Frania, by przy swym
trofeum sfotografowany, konkursowy maraton godnie zamknął.

Niestety! Na nic się zdały
wszelkie perswazje, od próby przekupstwa począwszy, a na lekkiej
przemocy skończywszy

 

Franio zdecydowanie odmówił
współpracy

 

Ale od czegóż mamy Pana Czesia?
Ledwo wszedł do pokoju, gdzie mordowałam się z upychaniem Frania w
plecaku, rzucił okiem i – O, jaki fajny plecak! - powiedział
A co on ma w środku?

Zrobił myk – i już z plecaka
wystawała  panaczesiowa pupa.

Tkwił tak w tym plecaku
strasznie długo skrupulatnie badając jego wnętrze, aż w końcu
nie wytrzymałam: Panie Czesiulku, zlituj się, schowaj już tę
pupę. Ja potrzebuję mieć piękne zdjęcie na bloga.

W plecaku zachrobotało, a Pan Czesio zawołał: Piękne zdjęcie na bloga?
Trzeba było od razu mówić!



środa, 25 lipca 2012

Wyjechała koleżanka Doroli na dni parę i zostawiła jej pod opieką dwie malutkie koteczki. Chodzili tam Dorola z Antkiem dwa razy dziennie – nakarmić i się pobawić. Raz jeden i ja się wprosiłam kociaczki zobaczyć.

Ledwo się drzwi uchyliło, wybiegły nam naprzeciw dwa małe stworki: łebki wielgachne na chudych szyjkach, brzuszki pękate, łapki wysokie – nad tym wszystkim, jak dwa przecinki sterczały dziarsko dwa ogonki. Czarne, jakby przed sekundą z komina wypadły. Ucieszyły się przeokropnie.
Zamiauczały chóralnie na przywitanie i prościutko do miseczek nas
poprowadziły. Bo choć w miseczkach kocich chrupek jeszcze sporo, to
już najwyższa pora na przyzwoitą kolację była.

Pchały się do tych misek, że ledwie Dorola świeże jedzonko ponakładać mogła, a gdy już ponakładane było, zajadały i mlaskały niczym małe prosiaczki.

A po jedzeniu – zabawa! Dla koteczek zabawa, a dla nas całe przedstawienie. Rozsiedliśmy się wygodnie w fotelach, na środku pokoju Antek dwa pluszowe taborety ustawił tak, że wąska szpara między nimi była i się zaczęło! Koteczki, a to  za bary mocno objęte siłowały się jak dwa niedźwiadki, a to hopsały jak małe zajączki, a to zwyczajnie
biegały i goniły się w kółeczko i nagle... bach! i jedna znikała
w szparze między taboretami. Ależ się wtedy dziwowała ta druga!



No niemożliwe... Była i nie ma. Gdzie się podziać mogła? - zdawała się mówić i obłaziła taborety dookoła, a gdy pierwszej nigdzie nie znalazła,
przysiadała na tyłeczku i łepek mocno do tyłu obracała by sprawdzić, czy się pierwsza z tyłu za nią nie ukryła. Ale z tyłu przypięty do tyłeczka tylko mały czarny ogonek był i nic więcej.
No to zaczynała koteczka znów biegać po taboretach i zaginionej szukać, aż w końcu łapka jej się omsknęła i sama w szparę między taboretami wpadała.

Jeśli tam ciągle jeszcze siedziała ta pierwsza, łomot potworny się rozlegał i po chwili spomiędzy taboretów wypadały dwa czarne potwory, turlały się
wściekle po podłodze, czmychały w dwie przeciwne strony by ze
swych  pozycji na zdobycie taboretów wyruszyć. Za chwilę były już
tam obie i wszystko zaczynało się od początku.

Ale bywało, że gdy druga koteczka na dół, między taborety wpadała, pierwsza zdążyła już na nie, na górę się wdrapać. I wtedy ta pierwsza dziwowała się bardzo jak to możliwe, że druga na taboretach była i znikła. I ona teraz zaczynała najpierw taborety w kółko obchodzić, za drugą
się rozglądać, aż w końcu łapka jej na szparę między taboretami wpadała i …. da capo al fine!



 

Siedzieliśmy tam sobie rozbrykanym koteczkom się przyglądając, wspominaliśmy jak to niedawno nasze koty malutkie były i wcale iść stamtąd nam się nie chciało. W końcu Dorola jeszcze jedzenia do miseczek
podokładała, co tam było do zrobienia, zrobiła i po cichutku, żeby dzieciakom w zabawie nie przeszkodzić, zamknęliśmy drzwi i wróciliśmy do domu.

sobota, 21 lipca 2012

 

Odwiedzili nas któregoś dnia ci znajomi, którzy przygarnęli piesulka. Siedzieliśmy sobie – grillowaliśmy, troszkę piwkowaliśmy i pogadywaliśmy o tym i owym.    

No i zapytałam: A jak tam piesulek? Aż oczy im zabłysły!
Kajtuś?! - zawołali – Fantastyczny!!!

Ona: Mówię ci – kotami wszystkim rządzi, żarcie im wyjada, lata po całym domu, brudzi przeokropnie, nic nie słucha... Jest cudowny!

On: Śpi ze mną, rozwala się na całej poduszce i głowy nie mam gdzie położyć... Strasznie jest fajny!

Oboje: A jaki jest wesolutki, jak się pięknie wita i cieszy... A Sunia jak przy nim odmłodniała! Dniami całymi bawią się na podwórku i Kajtuś taki jej wycisk daje, że Sunia chudnie w oczach.

 Widziałam ja tę Sunię i w oczach to może ona chudnie, ale w brzuchu i zadku to na pewno nie.

Ale fakt, że jej Kajtek monotonne podwórkowe życie rozweselił, odmłodniała przy nim naprawdę i wigoru nabrała.

 Ogonek już się piesulkowi zagoił całkowicie i  z takim przyciętym kikutkiem prezentuje się nawet bardzo rasowo. Pewnie już zapomniał o wszystkich nieszczęściach, które go spotkały nim do tej fajnej chaty trafił i rządzi sobie beztrosko całym domem z pięcioma kotami i grubaśną Sunią.

A naszymi znajomymi rządzi najbardziej.

 Skąd się wziął piesulek jest tu:
http://wwwtrembil.blox.pl/2012/05/Piesulek.html

 







 



00:40, damakier1
Link Komentarze (16) »
piątek, 20 lipca 2012

 

No i już wiadomo wszystko i
wiadoma pierwsza trójka:

  1. Franio     -     212 głosów

  2. Salem     -     120 głosów

  3. Kicia M. -      58  głosów

 

Szczęśliwa jestem bardzo i gratuluję po pierwsze Franiowi za to, że spał tak przekonująco oraz mężowi mojemu za to, że spanie Frania tak pięknie
sfotografował.

Jasnej gratuluję  pomysłu i świetnej organizacji konkursu i bardzo za to dziękuję.

Salemowi i Kici M.  gratuluję miejsca na podium.

Wszystkim kotom dziękuję za wspaniałą walkę i gratuluję zajętego miejsca. A jeśli kto jest swym miejscem rozczarowany, niech pamięta, że w sportowej walce nie miejsce się liczy najbardziej, a sam udział.

Szczególnie miłe słowa ślę do ślicznej białej Coco, która w swój sen była zaplątana najpiękniej.

 

Nie byłoby tego zwycięstwa, gdyby nie przyjaciele moi, którzy wieści o konkursie  z pięknym zdjęciem Frania śpiącego, ofiarnie i z zapałem wielkim po świecie całym rozsyłali.

Dziękuję wszystkim dworzanom i dwórkom z Forum ze Dworum oraz wszystkim, którzy o głosy dla Frania zabiegali lub choćby swój tylko, jeden głos oddali.

A przede wszystkim dziękuję Doroli i Tatinkowi, którzy w bój o Frania rzucili się z determinacją tak ogromną, że poruszyli Niebo, Ziemię, facebook'a, kraj cały, a Tatinek jeszcze dodatkowo Amerykę.

 

A teraz szampan!   

 

...

 

09:47, damakier1
Link Komentarze (18) »
czwartek, 19 lipca 2012

Dobiegliśmy!

Wygląda to baaarrrrdzo dobrze,
ale oficjalne ogłoszenie wyników jutro, więc nic nie gadamy
i cierpliwie czekamy.

 

 



21:49, damakier1
Link Komentarze (1) »
środa, 18 lipca 2012

No niby jest świetnie – Franio wyrwał do przodu, jak rakieta. Już jesteśmy w ogródku, już witamy się z gąską. Ale wiemy dobrze, jak to się z tą gąską
temu lisowi skończyło.

Franiu przejęty bardzo, wciąż mi w komputer zagląda i patrzy, czy go czarny Salem nie dogania. Ale poznać po sobie nic nie daje. Mówi mu Dorola entuzjastycznie: Franiu, już 155!, a on tylko jednym okiem ledwo łypnie, łba nawet nie podniesie – Mmyhymmm, 155... - mruknie i udaje, że
drzemie dalej w najlepsze.

 Tego to już Pan Czesio znieść nie może, Co??? 155?? woła i zaraz za kalkulator chwyta, pierwiastki najróżniejszych stopni z tego wyciąga, całkuje, procenty z tego oblicza i skrupulatnie franiowe szanse wyliczyć
próbuje.

 

 

 

Karolek już gorycz porażki przełknął, jak już swoje 7 punktów zebrał i na szarym końcu być przestał, humor mu wrócił i bardzo przejęty Franiowi
kibicuje.

  

Nawet Zima, choć jego serce w całości należy wyłącznie do Doroli, ogólną atmosferą się przejął i co i rusz zagaduje – No i jak tam, Franiu? I po
przyjacielsku pociesza – Się nie martw, wygrasz na pewno!





No, a ja jak się przejmuję?!
Ludzie kochane, pojęcia nie macie, co to za nerwy kota takiego na
bój wypuścić! Pamiętajcie:

 Franek przedtem, teraz, potem

Jest najbardziej śpiącym kotem!

Każdy kolega i koleżanka

Głosuje dzisiaj na kota Franka!

 

http://klubkotajasna8.blogspot.com/

 

 

 

wtorek, 17 lipca 2012

 

No i kto by się spodziewał, że
do tak zawziętego boju staniemy? Franio po zmaganiach dzisiejszych
na pierwszym miejscu się usadowił i zapowiada twardo, że już nie
zlezie!

Nie mów hop! - mówię mu, bo droga jeszcze daleka i różnie to być może. Na takie moje gadanie cała ferajna oburzona jest straszliwie, a Wrona tylko pyta, który to śmiałek zamierza się wepchać na Frania miejsce i czy mu może nie trzeba popędzić kota?

Dziś wieczór optymizmu pełni spać się kładziemy, ale jeszcze dwa dni
znoju i boju przed nami.

 

O, Przyjaciele nasi! Nie ustawajcie!

O konkursie rozpowiadajcie i Frania wychwalajcie!

 

Hej, dziewczynko! Hej, chłopczyku!

Zrób przy Franiu kliku-kliku!

 

Klikać,
na NR 14. proszę tu: 

http://klubkotajasna8.blogspot.com/

 

23:50, damakier1
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 16 lipca 2012

UFFF!!! Dzień pierwszy dobiegł końca. Franio wysforował się na drugą pozycję, a Karolek mozolnie zbiera punkty. Jakem zobaczyła nadzwyczajną pozycję Frania, aż mi się z wrażenia poplątało, że to już koniec walki i drugie miejsce Franek ma w kieszeni. A tu się okazuje, że to aż do czwartku wieczór mordercze zawody trwają i wszystko jeszcze się
zmienić może. To okropne, bo niejaki Kiciulek depcze Franiowi po
piętach i gotów go jeszcze wyprzedzić. Ale z drugiej strony może
i dobrze, bo kot Salem na pierwszym miejscu dwa razy więcej głosów
od Frania ma i czasu trzeba, żeby go dopaść i prześcignąć.

Ludzie! Czyż nie widzicie, że najbardziej śpiące ze spań wszystkich jest spanie Frania?

Franio już się obudził i najpiękniejszym swym uśmiechem o głosy Wasze prosi:

 

 

Z samego ranka zagłosuj na
Franka!

 

23:11, damakier1
Link Komentarze (7) »
czwartek, 12 lipca 2012

Śledzę konkursowe zgłoszenia i mina mi rzednie – zgłoszeń coraz więcej i zdjęcia coraz lepsze.

Już z Karolkiem tacy hej do przodu nie jesteśmy. A gdy tak zdeptani leciutko oglądamy nowe prace, Franio siedzi naprzeciw mnie i z dezaprobatą kiwa głową. No tak – myślę sobie – przecież to o Frania miejscach do spania pisałam już dawno i to Franiowi udział w konkursie się należy!

No i zaraz sobie wykombinowałam,
że dwie pieczenie przy jednym ogniu upiekę: Franiowi wyrządzoną
krzywdę naprawię, a i konkursowe szanse blogowi wzmocnię. I
wysłałam jeszcze Frania tego:

 

http://wwwtrembil.blox.pl/2012/02/Frania-miejsca-do-spania.html

 

Przypominam,
wszystko o konkursie jest tu:

O doping, wsparcie duchowe,
kciuków trzymanie i głosy – się uprasza!

 

 

14:06, damakier1
Link Komentarze (12) »
 
1 , 2